po kliknięciu myszką 

na miniaturce zostanie 

ona powiększona

pam 001

pam 002

pam 003

pam 004

pam 005

pam 006

pam 007

pam 008

pam 009

pam 010

pam 011

pam 011b

pam 012

pam 013

pam 014

pam 015

pam 016

pam 017

pam 018

pam 019

pam 020

pam 021

pam 022

pam 023

pam 024

pam 025

pam 026

pam 027

pam 028

pam 029

pam 030

pam 031

pam 32

pam 033

pam 034

pam 035

 

wróć do strony

głównej

WOJCIECH

PODGÓRZAK

Przeglądając tę oraz inne strony w internecie, poświęcone osobom internowanym, a zwłaszcza oglądając zdjęcia z Czerwonego Boru A.D. 2008, wróciłem wspomnieniami do lat 80-tych.13 grudnia 1981 byłem sekretarzem Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” przy Warszawskim „Mostostalu”. Po wprowadzeniu stanu wojennego brałem udział w budowaniu struktur podziemnych na szczeblu zakładowym (Tajna KZ „Mostostal-Warszawa”, pismo UFO”) oraz struktur międzyzakładowych (CDN->MRKS). 09 maja 1982 zostałem na krótko, do 22 lipca 1982 internowany w Białołęce.

  

We wrześniu otrzymałem wezwanie do WKU, a tam „bilet na ćwiczenia” (byłem już w rezerwie, po odbyciu zasadniczej służby wojskowej). Miałem się stawić 5 listopada 1982 w Czerwonym Borze. Po rozeznaniu w sytuacji (że Czerwony Bór to jednostka i poligon MSW, gdzie „ćwiczyli” między innymi zomowcy) podjąłem próbę uniknięcia tych „ćwiczeń”, ze względu na chorobę. Kilka dni po wysłaniu do WKU zwolnienia L-4 odwiedzili mnie Smutni Panowie – tym razem w wojskowych mundurkach – i poinformowali, że w Czerwonym Borze tak czy inaczej będę musiał się stawić, a jeśli choroba mi w tym będzie przeszkadzała to oni pomogą, zawiozą karetką, nawet ze szpitala. Moje L-4 było „załatwione” dzięki kontaktom z lekarską Solidarnością, więc żeby nie narażać lekarzy na ewentualne poważne kłopoty, zdecydowałem się pojechać. I tak 16 listopada 1982 znalazłem się w wojskowym obozie specjalnym dla członków „Solidarności” w Czerwonym Borze, jako jeden z ok. 450, 3 kompanie (dostałem przydział do baraku, w którym był m.in. Jurek Siwoń z Ostrowca Świętokrzyskiego). Z tego co wiem byłem ostatnim, który tam dotarł, jednym z kilku z Warszawy - cała reszta pochodziła głównie z południowo-wschodniej Polski. Od kolegów z baraku dowiedziałem się, że w obozie siedzi sama Solidarność. Że kilka dni wcześniej 10 listopada 1982 podjęta była próba strajku głodowego (pobranie i zwrócenie nietkniętego obiadu) na znak solidarności z mającymi się odbyć tego dnia w całym kraju protestami związkowymi.  Kilku chłopaków wówczas zamknęli do aresztu.  Że przeprowadzano już rewizje pod przykrywką strzelania: za wał, na strzelnicę, wprowadzani byli grupami „nasi”, a wewnątrz strzelnicy odbywał się kipisz; w tym samym czasie, tuż obok żołnierze poborowi z czynnej służby odbywali strzelanie; po rewizji wyprowadzali zrewidowanych na drugą stronę strzelnicy, tak żeby nie mieli kontaktu z jeszcze oczekującymi. Dowiedziałem się, że WSW-kontrwywiad wzywa pojedynczo na rozmowy i próbuje przesłuchiwać na temat działalności związkowej (mnie też się to „przytrafiło”). Pierwszego dnia w obozie, fasując mundur usłyszałem pretensje podpitego sierżanta,magazyniera do jednego z naszych obozowych nadzorców - poruczników: „nie „p…dol, że to jakieś tam ćwiczenia. W Wolnej Europie mówili, że to obóz dla członków Solidarności. Internaty mają likwidować, więc tu ich teraz będą trzymać. Tylko, że ja nie pisałem się na klawisza!”.

Na Święta Bożego Narodzenia i na Sylwestra część z nas otrzymała 2-dniowe przepustki. Ja dostałem na Święta. W Warszawie z informacjami o Czerwonym Borze pojechałem, między innymi, do Prymasowskiego Komitetu Pomocy przy ul. Piwnej. Ksiądz Bronisław Dembowski (obecnie biskup), znany mi wcześniej z jego wizyt w obozie w Białołęce, zniecierpliwiony, zastopował moją próbę przekazania informacji retorycznym zapytaniem: czy jestem gotowy ponieść prawne konsekwencje ujawnienia tajemnicy wojskowej? I na tym się ta rozmowa zakończyła. Późnym wieczorem tego samego dnia, dzięki znajomości z Marią Diatłowicką, dotarłem do jej wujka Ryszarda Rejfa, jedynego członka Rady Państwa, który nie poparł wprowadzenia stanu wojennego. Przekazałem mu wszystko, co wiedziałem na temat obozu. Informacje zostały także przekazane na zachód i ukazały się między innymi w The Los Angeles Times.

Wróciłem do obozu. A tam codzienne, kilkukilometrowe marsze (tam i powrotem) do pracy przy budowie „beznadziejnej piaskowej drogi do nikąd” na poligonie. A oficjalnie, jak się później okazało z adnotacji w książeczce wojskowej: przeszkolenie na specjalność wojskową saper! - czyli, że nas wszystkich przeszkolili tam niby na saperów!!! Co to mogło oznaczać w planach komunistów wie każdy, kto choć trochę interesował się II Wojną Światową.

W Sylwestra 31 grudnia 1982 (w grafiku na ten dzień od kolacji do północy przewidziany był „czas wolny”) ok. 21-szej, w moim baraku śpiewaliśmy różne piosenki, w tym patriotyczne. Podczas „Boże coś Polskę” do baraku wszedł oficer dyżurny, dowódca mojej kompanii i podoficer dyżurny. Zapisywali nazwiska. Moje też (stałem, podczas śpiewania, najbliżej drzwi). Następnego dnia dywanik u dowódcy obozu, majora Braji. Efekt: dla mnie 10 dni aresztu, dla kolegi z baraku 5 dni. Areszt (który odsiedziałem w styczniu) spowodował, że te 10 dni zgodnie z obowiązującymi regulaminami, musiałem „dosłużyć”. Więc po likwidacji obozu 3 lutego 1983 zostałem przetrzymany w jednostce na „normalnej” kompanii służby czynnej (obecnie jest tam Zakład Karny) do 13 lutego 1983. Z Czerwonego Boru wyszedłem chyba jako ostatni internowany „pensjonariusz” WOS nr 6.

Wojciech Podgórzak

 

 

Biogram zamieszczony w książce „Ludzie Nowej”

Pseudonim „Kuzyn”. z zawodu technik ekonomista.

Z działalnością niezależną związany od 13 grud­nia 1981. w chwili wprowadzenia stanu wojenne­go Sekretarz Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność przy Warszawskim „Mostostalu”. Brał udział w bu­dowaniu struktur podziemnych na szczeblu zakła­dowym (Tajna KZ „Mostostal-Warszawa”, pismo UFO”) oraz struktur międzyzakładowych (CDN­MRKS – Adam Borowski, Andrzej Kondraciuk), a także w organizowaniu ponadzakładowej siatki kolportażu wydawnictw niezależnych (Sławomir i Zofia Kwiatkowscy, Krzysztof Mazur, Stanisław Ni­tecki, Włodzimierz Truskolarski, Hanna Wojtulew­ska). Internowany w Białołęce od 9 maja 1981 do 22 lipca 1981. Ponownie zamknięty w tzw. wojsko­wym obozie specjalnym dla członków Solidarności w Czerwonym Borze od 16 listopada 1981 do 12 marca 1982. Od marca 1982 związany z Nową. Naj­pierw na sicie (nauczyciel – Witold Sielewicz); dru­kował okładki do książek oraz kaset (Nowa Kaseta) wspólnie z żoną Wandą. w grudniu 1984 zatrzy­many na 48 godzin po wpadce drukarni w Zalesiu (aresztowani Stanisław Nitecki i inni). Od 1985 dru­kował (wspólnie z Krzysztofem Mazurem) dla No­wej na offsecie; nauczyciele – emil Broniarek i An­drzej Górski.

Na początku 1987 wspólnie ze Stanisławem Ni­teckim brał udział w uzyskaniu tzw. dojścia w Za­kładach Papierniczych we Włocławku, umoż­liwiającego zakupy dużych ilości papieru dla podziemnych wydawnictw (pierwszy transport wiosną 1987 roku: ok. 7 – 8 ton, w paletach). 29 kwietnia 1987 wpadka w podziemnej drukarni w Raszynie, w trakcie druku „Wołania na puszczy” Stefana Kisielewskiego – w domu Katarzyny Fisz­don. Zatrzymanie na 48 godz. + kolegium. Straco­ną wówczas maszynę offsetową marki Roneo Vi­cers Nr 75028274, a odzyskaną z magazynów SB po 1989 roku, przekazał 5 grudnia 2002 Fundacji Ośrodka Karta w Warszawie.

W okresie pracy dla Nowej współpraca z: Grze­gorzem Bogutą, Markiem Borowikiem, Markiem Chimiakiem, Januszem Gajewskim, Krzysztofem Mazurem, Stanisławem Niteckim, Witoldem Sie­lewiczem. Od lata 1987 do lutego 1989 pracował jako drukarz dla Adama Borowskiego – wydaw­nictwa Wers, Prawy Margines, także „Tygodnik Mazowsze”, „Praworządność” i inne. Współpraca w tym okresie ze Zbigniewem Jusisem, rodziną Kochlewskich z Komorowa, Tomaszem Pogorzel­skim, Markiem Rasińskim. w lutym 1989 wyjechał do USA.

Po powrocie do kraju w grudniu 1992 praca w prywatnych firmach. Obecnie w Randstad Sp. z o.o. na stanowisku specjalisty ds. kadr i płac.

23 marca 2004 decyzją IPN Nr 571/04 uznany ja­ko osoba pokrzywdzona.

Wyróżniony Medalem 25-lecia Solidarności.

 

 

Relacja Wojciecha Podgórza

zrealizowana przez Pomorską Inicjatywę Historyczną w Jastrzębiej Górze w 2017 roku.
 

 

 

wróć >