Akta IPN 0236 / 263 tom 1

21 października 1982 roku dyrektor Departamentu V MSW w Warszawie płk. Józef Sasin wystosował do zastępców komendantów wojewódzkich MO do spraw SB pismo, w którym nakazał do 23 października 1982 roku wytypować osoby rekrutujące się głównie z dużych zakładów pracy, podejrzane o inspirowanie i organizowanie strajków i zajść ulicznych, druk, kolportaż, łącznikowanie, a nie nadających się (z braku dowodów) do internowania lub zatrzymania.

29 października 1982 roku Departament III MSW sporządził wykaz osób wytypowanych do odbycia zasadniczej służby wojskowej lub ćwiczeń wojskowych. Tego rodzaju wykazy trafiły do kilkudziesięciu WKU w całym kraju. Z powyższego wynika, że SB ściśle współpracowała z WSW. © webmastering: Leszek Jaranowski - DarPoint

baner Rawicz

(aktualizacja: 25.09.2009)

baner Rawicz

(aktualizacja: 29.11.2009)

baner Rawicz

(aktualizacja: 4.05.2008)

(aktualizacja: 7.12.2009)

baner Rawicz

(aktualizacja: 26.09.2009)

baner Rawicz

(aktualizacja: 1.08.2009)

baner Rawicz

(aktualizacja: 25.09.2009)

kliknij na tym tekście –  SPRAWY BIEŻĄCE STOWARZYSZENIA - uruchomi się nowa strona
 

po kliknięciu myszką 

na miniaturce zostanie 

ona powiększona

Czerwony Bór - gryps pam 001

Czerwony Bór - gryps pam 002

Czerwony Bór - pam 003

Czerwony Bór - pam 004

Czerwony Bór - pam 005

Czerwony Bór - pam 006

Czerwony Bór - pam 007

Czerwony Bór - pam 008

Czerwony Bór - pam 009

Czerwony Bór - pam 010

Czerwony Bór - pam 011

Czerwony Bór - pam 011b

Czerwony Bór - pam 012

Czerwony Bór - pam 013

Czerwony Bór - pam 014

Czerwony Bór - pam 015

Czerwony Bór - pam 016

Czerwony Bór - pam 017

Czerwony Bór - pam 018

Czerwony Bór - pam 019

Czerwony Bór - pam 020

Czerwony Bór - pam 021

Czerwony Bór - pam 022

Czerwony Bór - pam 023

Czerwony Bór - pam 024

Czerwony Bór - pam 025

Czerwony Bór - pam 026

Czerwony Bór - pam 027

Czerwony Bór - pam 028

Czerwony Bór - pam 029

Czerwony Bór - pam 030

Czerwony Bór - pam 031

Czerwony Bór - pam 32

Czerwony Bór - pam 033

Czerwony Bór - pam 034

Czerwony Bór - pam 035

Czerwony Bór - pam 36

Czerwony Bór - pam 37

Czerwony Bór - pam 38

Czerwony Bór - pam 39

Czerwony Bór - pam 40

Czerwony Bór - pam 41

Czerwony Bór - pam 42

Czerwony Bór - pam 43

Czerwony Bór - pam 44

Czerwony Bór - pam 45

Czerwony Bór - pam 046

Czerwony Bór - pam 047

 

23 stycznia 2007 r.

– Debata o stanie wojennym z udziałem Ministra Obrony Narodowej Radosława Sikorskiego

 

Minęło ćwierćwiecze, a stan wojenny wzbudza nadal emocje i kontrowersje , nawet na poziomie faktów nie tylko ocen i interpretacji historycznych. Pokazała to również gorąca debata „Stan wojenny z perspektywy ćwierćwiecza”, zorganizowana 23 stycznia 2007 r. przez Wojskowe Biuro Badań Historycznych. W otwarciu dyskusji panelowej uczestniczył Minister Obrony Narodowej Radosław Sikorski, dr Jerzy Szaniawski z UKSW, prof. dr hab. Paweł Wieczorkiewicz z UW, prof. dr hab. Jan Żaryn z IPN.
 

Największym paradoksem stanu badań nad stanem wojennym jest... brak rzetelnych (opartych na zweryfikowanych żródłach i dokumentach) badań historycznych nad udziałem wojska, najważniejszego - oprócz politycznych decydentów i inspiratorów - podmiotu tej operacji.

Taka zaskakująca konstatacja pojawiła się w drugiej części dyskusji w wystąpieniu płk. Krzysztofa Komorowskiego, reprezentującego organizatorów spotkania – WBBH. Nadal , mimo że żyje wielu świadków tamtych wydarzeń, bezpośrednio zaangażowanych w przeprowadzenie tej wielkiej (250 tys.żołnierzy) operacji polityczno-militarnej (przez część historyków nazywanej też zamachem stanu) wiele tematów badawczych to do dziś terra incognita. Postulatem badawczym pozostaje m.in. postawy młodej kadry i żołnierzy (brak badań socjologicznych). Do zbadania pozostaje np. rola Wojskowej Służby Wewnętrznej, kontroli wojskowej, wywiadu i kontrwywiadu, zwłaszcza w świetle rozwiniętej wówczas sieci inwigilacji, represyjna rola prokuratury wojskowej. Do przebadania przez historyków jest też rola i skutki działania oficerów skierowanych w stanie wojennym do administracji cywilnej. Interesujące byłoby zbadanie roli propagandy specjalnej, sterowanej przez Główny Zarząd Polityczny WP. Zwłaszcza, jak działał mechanizm całodobowych dyżurów oficerów w garnizonach wojskowych, kierowanych rzekomo do ochrony, a de facto do podsycania atmosfery zagrożenia ze strony „ekstremy solidarności”, jak określano wówczas w propagandzie opozycję wobec władzy komunistów. Dużym tematem czekającym na opisanie przez naukowców pozostaje sprawa roli i udziału komisarzy wojskowych, kierowanych do strategicznych obiektów przemysłowych. Wobec tak wielu białych plam na mapie historii stanu wojennego nie może dziwić brak wiedzy i prawdziwego obrazu stanu wojennego wśród młodego pokolenia Polaków. Ostatnie wyniki poparcia dla stanu wojennego (46%),przytoczone przez ministra Sikorskiego, też zdają się potwierdzać brak obiektywnej wiedzy na ten temat w narodzie. Minister wskazał też na jeszcze wyższy odsetek tego poparcia dla decyzji generała Jaruzelskiego w środowisku wojskowym. Minister powiedział, że nadal nierozstrzygnięta, w kontekście dyskusji o stanie wojennym, jest kwestia podstawowa :kogo należy uznać za zdrajcę, a kogo za bohatera: gen. Jaruzelskiego czy płk Kuklińskiego...
Wskazując na przyczyny takiego stanu wiedzy na temat stanu wojennego płk Komorowksi wymienił m.in., niechęć do składania relacji przez starą emerytowną kadrę dowódczą, niedostępnoścć, braki w dokumentach (zniszczone, ukryte?).
Ponieważ debata, która odbywała się na Banacha była podsumowaniem konwersatorium, które odbyło się 30 listopada, wypowiedzi prelegentów miały charakter skrótowy; chodziło raczej o zasygnalizowanie wniosków i zagadnień, które są w orbicie zainteresowań historyków. Tak też został potraktowany temat roli Kościoła w stanie wojennym. Jan Żaryn z IPN przypomniał, że SB przygotowało scenariusz wpisania Kościoła w akcję „pacyfikacyjną”, wyciszania nastrojów itp. w stanie wojennym. Taką rolę odegrały m.in. delegacje, które zjawiły się u prymasa Glempa i innych hierarchów w chwili wprowadzenia stanu wojennego. Kościół nie dał się wpisać w ten scenariusz. Za to miał ogromne zasługi we wspieraniu prześladowanych w stanie wojennym (komitet prymasowski i parafialne komitety pomocy). Umożliwił też stworzenie alternatywnej dla państwa „administracji rządowej”, powiedział prof. Żaryn. Taką rolę, zdaniem historyka z IPN, pełniły duszpasterstwa środowiskowe, np. duszpasterstwo środowisk twórczych, służby zdrowia, edukacji, itp.
Kościół w stanie wojennym przygarniał wszystkich, wierzących i niewierzących, powiedział prof. Żaryn. O zmianie stosunku ekipy gen. Jaruzelskiego w stosunku do Kościoła, który nie spełniał oczekiwań władzy, było m.in. storpedowanie misji Kardynała Luigi Poggiego z Watykanu, po liście od Jana Pawła II (który m.in. upomniał się o prześladowanych) do gen. Jaruzelskiego. Generał uznał ten list za obraźliwy, powiedział Jan Żaryn.
Dyskusji o stanie wojennym przysłuchiwało się wielu żołnierzy zawodowych, zarówno młodszego, jak i starszego pokolenia. Byli m.in. emerytowani generałowie m.in Wacław Szklarski.
Oficjalne władze wojskowe reprezentował Szef Sztabu Generalnego Franciszek Gągor,
Obecny był senator Piotr Andrzejewski z PiS, który mówił o złamaniu zasady legalizmu przez wprowadzenie stanu wojennego (złamanie ówczesnego prawa).

Elżbieta

Szmigielska-Jezierska

www.ordynariat.wp.mil.pl 

 


 

powrót

do strony głównej

 

 

 

 

 

  aktualizacja: 26.07.2010 / lista osób – Kielce

po kliknięciu myszką na zdjęciu uruchomi się strona z biogramem (niestety nie wszyscy je dostarczyli)

KRAKÓW

Czerwony Bór - Adam Chodźko - fot. Leszek Jaranowski

Adam Chodźko

Czerwony Bór - Jan Czarnecki - fot. Leszek Jaranowski

Jan Czarnecki

 

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Kazimierz Łapczyński - fot. Leszek Jaranowski

Kazimierz Łapczyński

Czerwony Bór - Krupa Janusz - fot. Leszek Jaranowski

Janusz Krupa

Czerwony Bór - Ostroga Jan - fot. Leszek Jaranowski

Jan Ostroga

Czerwony Bór - Leszek Rogozik - fot. Leszek Jaranowski

Leszek Rogozik

Czerwony Bór - Adam Siatka - fot. Leszek Jaranowski

Adam Siatka

Czerwony Bór - Janusz Zyguła - fot. Leszek Jaranowski

Janusz Zyguła

 

 

STALOWA WOLA

Czerwony Bór - Andrzej Barwiński - fot. Leszek Jaranowski

Andrzej Barwiński

Czerwony Bór - Jerzy Kopeczek - fot. Leszek Jaranowski

Jerzy Kopeczek

Czerwony Bór - Marian Tofil - fot. Leszek Jaranowski

Marian Tofil

Czerwony Bór - Zdzisław Bełczowski - fot. Leszek Jaranowski

Zdzisław Bełczowski

 

Czerwony Bór - Edmund Myszka - fot. Leszek Jaranowski

Edmund Myszka

 

 

LUBLIN

Czerwony Bór - Andrzej Typiak - fot. Leszek Jaranowski

śp. Andrzej Typiak

Czerwony Bór - Paweł Durakiewicz - fot. Leszek Jaranowski

Paweł Durakiewicz

Czerwony Bór - Józef Godlewski - fot. Leszek Jaranowski

Józef Godlewski

Czerwony Bór - Zbigniew Góźdź - fot. Leszek Jaranowski

Zbigniew Góźdź

Czerwony Bór - Robert Makenson - fot. Leszek Jaranowski

Robert Makenson

Czerwony Bór - Grzegorz Ryczek - fot. Leszek Jaranowski

Grzegorz Ryczek

Czerwony Bór - Marek Staszewski - fot. Leszek Jaranowski

Marek Staszewski

Czerwony Bór - Marian Tabiszewski - fot. Leszek Jaranowski

Marian Tabiszewski

 

SŁUPSK

Czerwony Bór - Roman Zasada - fot. Leszek Jaranowski

Roman Zasada

 

ŚWIDNIK

Czerwony Bór - Władysław Kuś - fot. Leszek Jaranowski

Władysław Kuś

 

KONIN

Czerwony Bór - Andrzej Adamczyk - fot. Leszek Jaranowski

Andrzej Adamczyk

Czerwony Bór - Ryszard Białkowski - fot. Leszek Jaranowski

Ryszard Białkowski

Czerwony Bór - Grzegorz Kamiński - fot. Leszek Jaranowski

Grzegorz Kamiński

 

STARGARD SZCZECIŃSKI

Czerwony Bór - Stachowiak Józef - fot. Leszek Jaranowski

Józef Stachowiak

Czerwony Bór - Łucko Czesław - fot. Leszek Jaranowski

Czesław Łucko

 

SZCZECIN

Czerwony Bór - Mync Piotr - fot. Leszek Jaranowski

Piotr Mync

 

Czerwony Bór - Kozakowski Waldemar - fot. Leszek Jaranowski

ś.p. Waldemar Kozakowski

 

WARSZAWA

Czerwony Bór - Podgórzak Wojciech - fot. Leszek Jaranowski

Wojciech Podgórzak

 

ŁÓDŹ

Czerwony Bór - śp. Zdzisław Kuchciak - fot. Leszek Jaranowski

śp. Zdzisław Kuchciak

 

SANDOMIERZ

Czerwony Bór - Jerzy Las - fot. Leszek Jaranowski

Jerzy Las

 

TARNOBRZEG

Czerwony Bór - Stanisław Kijanka - fot. Leszek Jaranowski

Stanisław Kijanka

 

KRAŚNIK

Czerwony Bór - Andrzej Kazula - fot. Leszek Jaranowski

Andrzej Kazula

 

ŁOWICZ

Czerwony Bór - Wojciech Gędek - fot. Leszek Jaranowski

Wojciech Gędek

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

FOTO

CZERWONY BÓR '82

Czerwony Bór - zbiorowe - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Siatka Adam - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Pompa Franek - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Tofil Marian - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Stachowiak Józef - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - zbiorowe 2 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - zbiorowe 3 - fot. Leszek Jaranowski

 

Czerwony Bór - w wagonie - fot. Leszek Jaranowski

 

Czerwony Bór - w wagonie 2 - fot. Leszek Jaranowski

 

FOTO

CZERWONY BÓR

STAN DZISIEJSZY

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 1 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 2 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 3 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 4 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 5 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 6 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 7 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 8 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 9 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 10 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 11 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 12 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 13 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 14 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 15 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 16 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 17 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 18 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 19 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 20 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 21 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 22 - fot. Leszek Jaranowski

WOS Czerwony Bór - 23 mini - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 24 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 25 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 30 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 31 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 32 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 36 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 37 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 38 - fot. Leszek Jaranowski

 

 

 

 


FILMY


TV Polonia – „Świadkowie nieznanych historii”.

 

Aby oglądnąć kliknij na obrazku

 

 

TVP Historia

 

Poświęcony WOS nr 6 w Czerwonym Borze.  Kliknij na obrazku

 

TVP Łódź

„Niepokornych w kamasze”

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wspomnienia z aresztu Zdzisław Bełczowski

W tym samym dniu, w którym stawiliśmy się w JW. 3466 w Czerwonym Borze w Stalowej Woli odbywały się uroczystości peregrynacyjne. Wzięło w nich udział około 50 tysięcy osób. Udział w nich brały delegacje z Częstochowy, Lublina i Rzeszowa. Trwały one od 5-6 listopada. W tym czasie w Kombinacie Przemysłowym Huty Stalowa Wola przy ulicy Eugeniusza Kwiatkowskiego nr 1 pracowało około 25 tysięcy osób i był on jednym z największych zakładów zbrojeniowych w Polsce.

Mnie już nie było dane uczestniczyć w tych uroczystościach bo w dniu 5 listopada 1982 roku wraz z kilkuset innymi trafiliśmy do Jednostki Wojskowej nr 3466 stacjonującej w Czerwonym Borze. Słynny to był pobór rezerwistów i nie tylko, bo byli i tacy, którzy wcześniej w wojsku nie służyli. Oczywiście żadnego ochotnika – wszystkich wcielono do wojska przymusowo, a niektórych nawet przywiozła WSW (Wojskowa Służba Wewnętrzna) zdrowych i chorych, ślepych, głuchych i kulawych. Armia potrzebowała każdego, wszak trwał stan wojenny i wróg tylko czyhał. Przynależność do nielegalnych struktur „Solidarności” było jedynym kryterium poboru.

10 listopada 1982 roku w całej Polsce szykował się strajk generalny ogłoszony przez podziemne władze „Solidarności”. Powodem wprowadzenia stanu wojennego była obrona zbrodniczego komunizmu i utrzymanie dominacji Moskwy w Polsce. Stan wojenny miał za zadanie zniszczyć „Solidarność” i bronić interesów PZPR-u i jej ludzi ściśle związanych z Kremlem.

 

Bunt – protest

10 listopada 1982 roku nasz pluton szedł jako ostatni na stołówkę. Za śpiewanie Roty i innych pieśni patriotycznych maszerowaliśmy bardzo długo, kilkakrotnie byliśmy zawracani i poddani mustrze. Zatrzymano nas i przypomniano, że w wojsku należy śpiewać na komendę i tylko piosenki przewidziane w śpiewniku wojskowym. Ja takowego śpiewnika na oczy nie widziałem nawet będąc w czynnej służbie wojskowej w latach 70-tych w Przemyślu. Gdy dotarliśmy do stołówki było tam pełno kanarów i ściągnięto całe dowództwo. Część żołnierzy pobrała posiłek, część nie pobrała. Ci co pobrali posiłek, w sposób demonstracyjny nie chcieli go spożywać. Czynili to w ten sposób żeby widzieli nasi koledzy. W tym czasie oficerowie zaczęli biegać między stolikami i pytać dlaczego jedzenie nie smakuje, sugerowali więcej przypraw, gotowi byli osobiście dolewać kompotu żeby tylko nie mieć kłopotu. Spisali kilka osób i dali sobie spokój.

Wieczorem około 21.30 przyszła po nas warta. Może zabraliby nas wcześniej, ale mieli problem z żołnierzami czynnej służby zasadniczej, którzy nie chcieli opuścić aresztu tłumacząc, że zostało im po kilka godzin do odsiadki. W tym dniu było nas pięciu bo przyjechał z Gdańska Marian Kokot i myśleli, że to on jest prowodyrem zajścia na stołówce. Po przesłuchaniu został zwolniony.

W areszcie w Czerwonym Borze były cztery cele i chcieli umieścić nas pojedynczo. Ze mną mieli problem – w celi, do której zostałem wprowadzony kojo było felerne. Po odpięciu go od ściany, jedna z dwóch nóg podpierających łóżko była niesprawna. Musieli więc mnie do kogoś dokooptować. Bardzo się spieszyli, aby jak najszybciej nas „zapuszkować” i w tym pośpiechu nie sprawdzili z jakich regionów kraju pochodzimy. Dzięki temu niedopatrzeniu znalazłem się w jednej celi z Jurkiem Lasem. Z „Solidarności” Regionu Ziemi Sandomierskiej było nas trzech; ja i Maciej Belina ze Stalowej Woli, Jerzy Las z Sandomierza. Ryszard Kuczera był z Lublina.

Razem z Jurkiem doszliśmy do wniosku, że z naszego pobytu w celi powinniśmy coś pozostawić. Zabraliśmy się więc do pracy. Jeden stał przy klapie w drzwiach i zasłaniał „lipo”, a drugi pilniczkiem do paznokci rył na ścianach i parapecie hasła solidarnościowo-niepodległościowe. Parapet był wysoko, więc jeden drugiego musiał podsadzać. Rano wartownik wyprowadził nas na korytarz, na papierosa zanim pojawi się świta bo palenie w areszcie było zabronione. Podczas rozmowy z nim uzyskaliśmy bardzo ważną informację, że Breżniew nie żyje. Wiadomość ta sprawiła mi wielką radość, poczułem się jak nowo narodzony. Nie przejmowałem się w tym momencie grożącym mi wyrokiem, czy będę siedział, czy też nie. Najważniejsze było, że tawariszcz Breżniew pagib. Rozważałem: jeżeli nas „zapuszkują” aby zastraszyć pozostałych w obozie, to po jakimś czasie musi przecież dojść do zmian na lepsze, bo gorzej już nie może być. Wieczorem zabrano nas z aresztu w Czerwonym Borze i przewieziono do aresztu garnizonowego w Białymstoku. Zdziwiliśmy się mocno podczas ładowania nas do Stara bo na osobę konwojującą wyznaczono dowódcę mojego plutonu. Jechaliśmy „Starem” z plandeką, a na pace siedzieli i pilnowali nas uzbrojeni w karabiny i ostrą amunicję żołnierze z czynnej służby wojskowej. Każdy z nas miał swojego opiekuna. Kazano im w razie ucieczki strzelać. Jechali z nami też żołnierze, którzy udawali się na urlop lub przepustkę bo niby z Białegostoku mieli lepsze połączenia. Po dojechaniu na miejsce i zapakowaniu nas do cel przeżyłem koszmar. Okazało się, że warunki były dużo gorsze niż w areszcie w Czerwonym Borze. W celach hulał wiatr, było zimno, dziury w ścianach przy podłodze, a grasujące szczury wyglądały jak wypasione koty. Przesłuchiwany byłem kilka razy. Przyszła też wiadomość z aresztu w Czerwonym Borze, że w tamtejszych celach wykryto nasze hasło solidarnościowe. Sprowadzono więc do aresztu grafologa. Co jakichś czas zabierano nas do grafologa, siedziały i inne „typki”. Rozdawano nam kartki papieru i kazano pisać hasła. Pisaliśmy po kilkaset razy. Robiono nam przerwy i wyprowadzano z Sali, a po jakimś czasie znów zaganiano na salę do pisania. Trwało to parę godzin. Szkoda tylko było naszego czasu bo praca grafologa poszła na marne i nic nam nie udowodniono. Z aresztu do prokuratury wojskowej na przesłuchanie prowadzono nas między blokami skutych po dwóch, tak aby każdy widział jak się junta Jaruzelskiego obchodzi z niepokornymi.

Dziś to wszystko śmiechu warte, ale wtedy groziło mi więzienie od trzech lat w zwyż. Władza chciała nam zafundować proces pokazowy, by zastraszyć kolegów w obozie. Na przesłuchaniu w prokuraturze podprokurator ppor. Leszek Parzych starając się wyciągnąć ode mnie nazwisko prowodyra całej akcji zastraszał mnie: przy dobrych układach możecie dostać „czapę” – karę śmierci. Nie zapominajcie, że obowiązują przepisy stanu wojennego, a sprawa odbywać się będzie w trybie doraźnym. Z aresztu garnizonowego przetransportowano nas do aresztu śledczego w Białymstoku. Tam pobrano nam odciski palców, a następnie oddaliśmy do kasy wszystkie pieniądze, które mieliśmy przy sobie. Miały one być przeznaczane na tzw. „wypiskę”, na zakup „cwaniaka”, cebuli, jabłek i papierosów. Tylko tyle w tym czasie można było dostać. Pobraliśmy z magazynu koc i ze „zdrowego aluminium” miskę, garnuszek i łyżkę. Zabrano nas na „dołek”. „Sieczkarnie” – cele przejściowe. Każdego z nas do innej, a po kilku dniach „pod cele”. Co jakichś czas wzywany byłem na rozmowy do smutnego faceta „wychowka” – wychowawcy. Pewnego razu tak buzowali „czaj” w celi, że popalili żarówki. Wychowawca zaraz wezwał mnie na rozmowę podejrzewając, że coś kombinuję. Po tej rozmowie zostałem przeniesiony do innej celi.

W obozie w czerwonym Borze tak pewni byli, że będziemy siedzieć, że przyjechali z naszymi ubraniami cywilnymi by je wymienić na mundury. A może obawiali się o nasze zdrowie, że na spacerniku gotowi jesteśmy się przegrzać w tych wojskowych „bechatkach”. Mundurów naszych im nie wydano bo nie byliśmy jeszcze po wyroku i musieli odjechać z niczym.

Na współwięźniów nie miałem co narzekać. Dzielili się ze mną wszystkim. Nawet małolaci, którzy mieli lepszą wyżerkę chcieli się zamienić ze mną porcjami. Solidarność była widoczna na każdym kroku również i w więzieniu.

ciąg dalszy nastąpi

 

KRAKÓW 

– na podstawie audycji emitowanej 

w Radiu Kraków w dniu 16 grudnia 2007 roku

Adam Siatka — Miałem skalę porównawczą, jak było w normalnym ośrodku internowania, a jak było w tym wojskowym. Normalny ośrodek internowania w porównaniu z tamtym to jest przedszkole. Tam była gehenna.

Kazimierz Łapczyński — To jest 1982 rok, początek listopada, przynosi mi to milicjant do domu. Po prostu wezwanie, normalne wezwanie – proszę bardzo podpisać się – odebrałem.

Leszek Jaranowski — Zasłużyłem sobie w ich przekonaniu ewidentnie. Wyszedłem z tego „dołka" i tu jest ciekawa historia – po 48 godzinach wedle obowiązującego wtedy prawa albo się dostaje decyzję o aresztowaniu tymczasowym, albo jakieś zarzuty, albo wypuszcza. No to mnie wypuszczają, wychodzę cały szczęśliwy, słońce świeci. To jest ulica Mogilska. Jest tam przystanek tramwajowy, no to idę na ten przystanek i jadę do domu. Chłopakom powiedzieć, że żyję, pokazać się żonie przede wszystkim. Bo zamykając oni nigdy w życiu nie informowali rodziny. Po prostu się znikało, nagle się znikało. Podchodzi na ten przystanek dwóch panów - myślę, że następni chętni do tramwaju, a oni mnie pod pachę i z powrotem na Mogilską, na drugą stronę ulicy. Następne „48" godzin. Jedno „48" odbębniłem – wypuścili – zapisali, że zostałem wypuszczony i drugie „48". Za tym drugim razem jak wychodziłem to dostałem bilecik. Byłem po służbie wojskowej, czyli teoretycznie nazywało się to „bilet na odbycie ćwiczeń rezerwy" – wziąłem.

Adam Siatka — Zostałem zawezwany na Komendę Uzupełnień w Nowej Hucie i oczywiście dostałem powołanie na ćwiczenia wojskowe – tak to wtedy nazywali. Skończyłem służbę wojskową, nigdy nie byłem wzywany wcześniej na żadne ćwiczenia mimo, że akurat byłem w łączności.

Leszek Jaranowski — Czerwony Bór – nikt z nas nie wiedział gdzie to jest. Na mapie tego nie było w ogóle. Co to za białe niedźwiedzie, jakieś takie? Potem się okazało, że to głęboko na północnym wschodzie. Między Łomżą, a Zambrowem. Poligon wojskowy. Na mapie, nazwa Czerwony Bór nie istniała.

tm 1

Jarosław Szarek (IPN Kraków) — Pierwsze osoby do tych obozów trafiły przed ogłoszonym przez podziemne kierownictwo Solidarności na 10 listopada 1982 roku strajkiem generalnym, który miał być odpowiedzią na delegalizację „Solidarności" przez ówczesny Sejm PRL. Potem były również gorące daty, bo była pierwsza rocznica stanu wojennego 13 grudnia. Była kolejna rocznica wydarzeń grudnia 1970 na Wybrzeżu. Strzałów pod kopalnią „Wujek" 16 grudnia. Władza przewidywała, że te daty, te rocznice będą w jakiś sposób momentem aktywniejszej działalności „Solidarności". Chcąc przed tym się zabezpieczyć, a nie chcąc już aresztować tych ludzi – likwidowano obozy internowania  – jednak tych ludzi chciano odizolować i właśnie wykorzystano te obozy wojskowe.

Leszek Jaranowski — Jak się znalazłem na dworcu, sprawa zupełnie się wyjaśniła. Patrzę, stoi multum ludzi młodych. Ludzie z podziemia w tamtych czasach mieli charakterystyczny wygląd. Najczęściej brody... i tu takie skupisko. Co, manifestacja się jakaś robi, manifa? No to już – jestem gotowy i chętny! Patrzę się, a tu wszyscy do tego samego pociągu wsiadają. Po drodze wysiadaliśmy w takiej miejscowości, oczekiwaliśmy na następny pociąg żeby dojechać dalej. Oczywiście cała miejscowość została przez nas wszystkich – a była to już grupa ponad czterystu osób, całe otoczenie dworca zostało wymalowane, oplakatowane. Ja pamiętam, że miałem pióro. No to tym atramentem – niewiele tego było – ale napis stosowny wykonałem na murze tego dworca. Wysiedliśmy w Czerwonym Borze, dołączyli do nas ludzie z innych miejscowości. Okazało się potem, że w zasadzie byli z całej Polski. Potężny teren, poligon wojskowy, czołgowisko, obrośnięte lasem wszędzie w koło. Dla kogoś, kto nie zna terenu, żadnego ogrodzenia nawet nie trzeba było – nie wiedziałby, w którą stronę iść i jak długo, bo to wielkie, potężne przestrzenie. Potężne lasy i nic w koło.

czytaj całość   

 

KRAKÓW

List – Jan Ostroga

W Czerwonym Borze znalazłem się  jak większość  z uczestników nie po to, by doskonalić przygotowanie wojskowe. Haniebna decyzja, która bramę jednostki wojskowej, zamieniła na bramę więzienną, rzuciła mnie, i wielu mi podobnych w to właśnie miejsce. Dzisiaj 3 kwietnia 2008 r. jakiś impuls nakazał mi wyszukać w Internecie hasło „Czerwony Bór”. Z zaciekawieniem zacząłem wczytywać się w opis zdarzeń, których byłem uczestnikiem, choć nie dane mi było przeżyć pełnego „turnusu” tego swoistego wczasowiska. Umiłowanie wolności, kazało mi od samego początku szukać możliwości wyjścia, i szybkiego znalezienia się w domu, gdzie czekała żona, i maleńka córka. 

Przypominam sobie wiele szczegółów z tamtego czasu. Mieszkałem w drugim, lub trzecim „bungalowie”, w środkowym rzędzie obozu. Już pierwszego dnia, moje nogi nie nawykłe do wojskowych butów dały znać przez zapalenie ścięgna Achillesa, że słuszne były moje wcześniejsze, udane zresztą próby uniknięcia zasadniczej służby wojskowej w LWP. Złagodzono więc rygor noszenia butów na rzecz „pepeg”, wiedzieć  jednak należy, że w wyposażeniu nie było skarpet, lecz onuce. Nie trzeba zbyt wybujałej fantazji, by wyobrazić sobie snujące się ciury z wlekącymi się po ziemi onucami, a to idące na stołówkę, a to ćwiczyć musztrę, a zawsze śpiewające „piosenki zatwierdzone przez  zarząd polityczny LWP”. Każda próba zaśpiewania czegoś innego była natychmiast przez kadrę dowódczą zdecydowanie przerywana. Jedzenie było podłe. Nigdy nie zapomnę obiadu, na który podano zimne ziemniaki, marynowanego ostroboka i poszatkowaną zgniłą kapustę. Ale czegóż mogliśmy wymagać, my  „pachołki Reagana”, którymi byliśmy dla kadry oficerów, lub „kryminaliści”, i  „złodzieje” – jak ostrzegano młodych podoficerów służby zasadniczej. W podobny zresztą sposób skwitowano nasz postulat o dowiezienie węgla, który prędko się skończył. Trudno się więc dziwić, że instynkt samozachowawczy kazał mi wykorzystać pewną przypadłość mojego ciała, a mianowicie możliwość w miarę bezbolesnego wywołania zwichnięcia stawu barkowego. Co też udało mi się wykonać. I do dziś pozostanie dla mnie zagadką, czy lekarz podpisujący moje wcześniejsze zwolnienie odkrył, że jest to mistyfikacja, czy nie. I to, że mrugnął do mnie porozumiewawczo zanim rzucił do mnie „no to jedziecie do domu” miało coś znaczyć – dalibóg nie wiem. A zbliżał się 10 listopada. Na ten dzień zaplanowaliśmy jak pamiętam strajk, chyba głodowy. Jednak cały wieczór dnia poprzedniego spędziłem z kolegami pisząc na maleńkich skrawkach papieru listę współmieszkańców, gryps ten ukryłem we wnętrzu sygnetu, który wówczas nosiłem. Część kolegów pisała do bliskich, jednak te listy nie były ukryte w jakiś przemyślny sposób. Niemniej udało się i je przemycić.  

Ja, oraz jeszcze jeden z kolegów, który był krótko po resekcji żołądka (lekarz jak zobaczył jego stan, i dokumenty ze szpitala rzucił tylko jakieś przekleństwo i podpisał mu zwolnienie) zostaliśmy zawiezieni do Zambrowa, gdzie bez żalu, opuściliśmy wojskowy gazik, którym nas tam odstawiono. Po przybyciu do Krakowa przystąpiłem do powiadamiania kogo trzeba o sytuacji, jaką zostawiłem w Czerwonym Borze. Zacząłem od Arki Pana w Nowej Hucie. Niestety, czy to z powodów bezpieczeństwa, czy też rzeczywistej nieobecności księdza Jancarza nie oddałem listy osobiście do jego rąk. Opatrzoną osobistym komentarzem  pozostawiłem dyżurującemu księdzu. Resztę listów rozesłałem, część oddałem osobiście. Jedyną osobą, którą pamiętam z nazwiska, jest kol. Andrzej Pawlik, chyba z „Armatury”, pamiętam też, że gryps jego oddałem w aptece przy ul. Starowiślnej. 

Są to moje pierwsze, pisane na gorąco wspomnienia wywołane odkryciem strony poświęconej osobom represjonowanym w Wojskowym Obozie Specjalnym nr VI w Czerwonym Borze. 25 lat wymazuje wiele zdarzeń, ludzi, którzy wówczas wraz z nami, nie waham się użyć tych słów, tworzyli historię. Dobrze się dzieje, że ci, którzy byli wówczas w centrum wydarzeń, wręcz je kreowali, chcą o tym opowiadać, dzielić się z innymi tymi również małymi epizodami naszej wspólnej drogi do wolności. Bo walka o wolność, to nie tylko Komańcza, Załęże, czy inne historie na dziesiątą stronę opisane na tonach papieru, ale również mało znane epizody, którego jeszcze mniejszym epizodem była moja w nim „rólka” – Czerwony Bór.

Pozdrawiam Jan Ostroga  

xx

 

STALOWA WOLA

Wspomnienia z Czerwonego Boru

  Najpierw przepychanki w RKU. Bezwzględnie nie respektowano żadnych dokumentów (np. zaświadczenia lekarskie), które mogłyby odwołać nakaz wyjazdu do Czerwonego Boru do Wojskowego Obozu Specjalnego nr VI, oficjalnie na ćwiczenia wojskowe w jednostce JW 3466. W efekcie w obozie byli inwalidzi, ktoś w gipsie do pasa, ktoś bez palców u prawej ręki...

Na początku listopada musieliśmy jechać. Na dworcu w Stalowej Woli wszystkie światła były wyłączone, żeby nie było widać tych, którzy nas odprowadzali, albo żeby nie było wiadomo ilu nas jedzie. W nocy przesiadka w Warszawie i rano dotarliśmy do Zambrowa. Część samochodami pojechała do Czerwonego Boru, część odmówiła jazdy samochodami i dotarła wieczorem. Ci zakwaterowani zostali dopiero następnego dnia – noc przespali jeszcze w cywilnych ciuchach.

   Obóz składał się z drewnianych baraków (stare wagony). Na skraju był pawilon z umywalkami, prysznicami i ubikacjami. W baraku spało 16 osób. Była też koza – piecyk żelazny, który ogrzewał nas nocą. W dzień, kiedy chorzy zostawali w barakach, ścigali nas za palenie w piecyku. Kiedyś jeden z poruczników (dowódca plutonu) zalał rozgrzany piecyk wodą, aż pękła blacha. Chłopcy straszyli go potem, że doniosą, że zniszczył mienie wojskowe.

 

czytaj całość   

 

LUBLIN

Czerwony Bór, polski gułag '82

 

Październik ‘82: Kilkudziesięciu lubelskich działaczy Solidarności wezwano do Wojskowej Komendy Uzupełnień w Lublinie, gdzie otrzymali powołania do wojska.  Już 5 listopada wyjeżdżają w nieznane, w sam środek leśnej głuszy na Podlasiu. Mieszkają w nie ogrzewanych bydlęcych wagonach. W trzaskającym mrozie budują drogę ze śniegu. Codziennie są przesłuchiwani przez oficerów WSW i nakłaniani do współpracy. Nie wrócicie już stąd, słyszą. Tu będzie drugi Katyń.  Władysław Kuś, uczestnik strajków i pacyfikacji WSK Świdnik, nigdy nie był w wojsku. 29 października ‘82 na wezwanie do WKU na ulicy Spadochroniarzy w Lublinie przyszedł myśląc, że chodzi o uzupełnienie dokumentów. - Wszystko trwało bardzo krótko. Dostałem powołanie na 5 listopada. Jednostka: Czerwony Bór. Spojrzałem na mapę, nigdzie nie było takiej wsi. Gdzie oni nas wywożą? - pomyślałem.  

 

Koniec złudzeń 

Na swoją kolejkę czekało ponad 50 mężczyzn, którzy doskonale znali się z działalności opozycyjnej. Byli z Lublina, Kraśnika, Świdnika i Łęcznej. W różnym wieku. Niektórzy niepełnosprawni i schorowani. Łączyło ich jedno: wszyscy działali w Solidarności. - Zobaczyłem samych znajomych z opozycji i nie miałem wątpliwości, że to podstęp - wspomina Włodzimierz Blajerski, który także otrzymał wezwanie do WKU. - Po prostu stamtąd uciekłem. Na dwa tygodnie pod zmienionym nazwiskiem skryłem się w szpitalu. To mnie uratowało. Inni nie mieli takich możliwości. - Byłem podoficerem czynnej służby wojskowej. Za odmowę wykonania rozkazu groziła kara śmierci - mówi Józef Godlewski, powołany tego samego dnia do Czerwonego Boru. - Nie miałem gdzie się ukryć. A poza tym, chciałem wierzyć, że nas naprawdę biorą do wojska.  

 

Złudzenia prysły już w pociągu

Podróż z Lublina do tajemniczego Czerwonego Boru trwała ponad 10 godzin. Po drodze wsiadali mężczyźni wcieleni do wojska w Krakowie, Nowej Hucie, Wrocławiu, Łodzi, Gdańsku… W sumie ponad pół tysiąca osób. - Nikt nie wiedział, gdzie nas wiozą, co to za jednostka - wspomina Kuś. - Ale już wiedzieliśmy, że nie jedziemy tam przypadkowo, skoro wśród nas są sami działacze opozycji.  

 

Strach zdegradowanych 

O 3 nad ranem pociąg stanął w szczerym polu. Na “żołnierzy” czekało dwóch wojskowych. Pięć kilometrów konwojowali ich w głąb lasu. Kiedy stanęli pod szlabanem prowadzącym do jednostki wojskowej, padł krótki rozkaz: Żadnych rozmów! Cisza! Wszystko, co będzie się tutaj działo, zostaje objęte ścisłą tajemnicą wojskową. Potem kilka godzin czekania w zimnym, ciasnym baraku na dalsze rozkazy. Potem strzyżenie i golenie. - Kazali nam się przebrać w polowe mundury - wspomina Godlewski. - Bez pagonów, choć przecież byli wśród nas oficerowie. Tak, jakbyśmy wszyscy w jednej chwili zostali zdegradowani. Nie dostaliśmy broni… i wtedy stało się jasne, że pod przykrywką wojska szykują nam coś zupełnie innego. Strach było nawet myśleć, co.  

 

Zrobimy wam Katyń 

Mężczyzn skoszarowano po 50 w barakach. Barak to były trzy bydlęce wagony. Takich baraków - gotowych na przyjęcie nawet 2 tys. ludzi - było kilkadziesiąt. W środku piecyk na drewno, który miał ogrzewać barak przy 15-stopniowym mrozie. I jeszcze metalowe piętrowe łóżka. Wszystko. - W nocy zaczęliśmy przymarzać do łóżek. Ci, którzy spali dalej od „kozy” zamieniali się na łóżka z tymi, którzy spali bliżej. Przy piecyku całą noc ktoś dyżurował, bo inaczej byśmy tam po prostu pomarli z zimna - opowiada Kuś. Pierwszy ranek zaczął się od musztry. Poszli wszyscy, także chorzy i niepełnosprawni: - Bez palców u rąk, z jedną nogą krótszą, długą dłuższą, chorzy na serce - wylicza Godlewski. - Ja sam miałem krwawiące wrzody. Tamtych to nie interesowało. - Chodziło ot to, żeby nas przeczołgać, upokorzyć, zastraszyć - dodaje Władysław Kuś. - Jeden z oficerów powiedział: Zapomnijcie o powrocie do domu. Obok na poligonie stacjonują radzieckie wojska. Zrobią wam tu drugi Katyń.  

 

 

czytaj całość   

 

Lista osób represjonowanych

w Wojskowych Obozach Specjalnych

Lista nie jest kompletna, nadal próbujemy się policzyć. Proszę o uzupełnianie. Jeżeli nie ma Cię na liście skotaktuj się ze mną.

(Po klknięciu na nazwisko wyróżnione kolorem niebieskim zostanie uruchomiony biogram)

 

Leszek Jaranowski  

 

KRAKÓW

Atłasiński Bogusław Krawczyk Jerzy (TW „Waga”) śp. Pompa Franciszek
Baran Andrzej Krupa Janusz Pyrek Adam
Bielecki Zbigniew Kural Marek Pyzik Antoni
Brodacki Wiesław Król Józef Rogozik Leszek
Charmas Jerzy  Kwaśniak Waldemar Rusek Stanisław
Chodźko Adam Łapczyński Kazimierz Rusnarczyk Ryszard
Czajkowski Marek Małyska Mieczysław Ryba Mirosław
Czarnecki Jan Meissner Jakub Siatka Adam
Daniel Wojciech Mroczek Stanisław  Szczypczyński Tadeusz
Dobkowski Eugeniusz Niestój Zenon Tarnowski Jan
Farys Stanisław Nosek Zbigniew Tomaszewski Ryszard
Jakubowski Roman Ostroga Jan Wiącek Jan
Jaranowski Leszek Ostrowski Tadeusz Wołek Andrzej
Kalina Wacław Panek Tadeusz Zyguła Janusz
Kantor Bogusław Pawlik Andrzej Zyska Janusz
Kietliński Jan Pędziwiatr Wiesław  

STALOWA WOLA

Barwiński Andrzej Belina Maciej Bełczowski Zdzisław
Dziura Waldemar Główka Wiesław Kopeczek Jerzy
Maczurad Kazimierz Mazur Leszek Pietroniec Józef
Rutkowski Zdzisław Sianożęcki Ryszard Tomczyk Edward
Tofil Marian Wojtas Wiesław Gilarowski Zbigniew
Hławaczek Jerzy Kuraś Józef Gawron Adam
Haniecki Edward Derus Józef Golonka Ryszard 
Grochal Wiesław Wojciechowski Piotr Piskorowski Janusz
Edmund Myszka    

LUBLIN

śp. Bartosiewicz Waldemar Durakiewicz Paweł Godlewski Józef
Kuczera Ryszard Góźdź Zbigniew Makenson Robert
Ryczek Grzegorz Staszewski Marek Stec Antoni
Tabiszewski Marian śp. Typiak Andrzej Waiss Janusz
Poźniak Mirosław Kutyła Marek  Wierzbicki Stanisław
Obrośliński Zbigniew Kruk Henryk  Bielecki Teofil

OPOLE LUBELSKIE

Ikar Henryk  

ŚWIDNIK 

Kuś Władysław Rudnicki Józef  

KONIN

Adamczyk Andrzej Białkowski Ryszard Kamiński Grzegorz
Okoń Edmund  

GDAŃSK

Zieliński Tadeusz Amrożewski Jan Kula Zbigniew
Łazarewicz Marian Bąkowski Stanisław  Kokot Marian
Dudek Mirosław    

GDYNIA

Kozłowski Janusz  

BIAŁYSTOK

Borowski Wiesław Charytonowicz Wojciech Długokiński Zdzisław
Gołębiowski Tomasz Kowalewski Janusz Krupienko Tadeusz
Łapiński Henryk Pruszyński Władysław Sienicki Zygmunt
Zaniewski Jan Zieniewicz Marek Żyłka Jacek 
Nieczaj Waldemar Redlarski Bogumił Tobijański Zbigniew
Moreiniak Antoni  Soczyński Andrzej Panasewicz Andrzej
Pryzmont Andrzej    

RZESZÓW

Alot Stanisław Biały Stanisław Godzic Roman
Hady Marian Krztoń Marian Popek Bogdan
Roman Adam Maciejewski Henryk  Rędziniak Tadeusz
Buczek Janusz Jakim Roman Bieda Piotr
Pruchnik Ryszard Szczepański Józef Rak Jan
Kazimierski Zbigniew Zubel Tadeusz  

DĘBICA

Pasieka Bogdan  

ŁAŃCUT

Jaworski Leszek  

JASŁO

Faber Kazimierz Galon Stanisław Jurczyk Adam
Kachlik Andrzej Maciejowski Ryszard Poniatowski Kazimierz

KROSNO

Fil Aleksander Fryc Stanisław Kopczak Czesław
Masłyk Jan    

SANOK

Janiszewski Krzysztof Tomczewski Edward Rychter Piotr
Lachowicz Piotr (m. Zagórz)    

TARNÓW

Tupek Bolesław  

BEŁCHATÓW

Paszkowski Jan  

STARACHOWICE

Drygulski Stanisław Krupa Adam Nowak Leszek
śp. Wiktorowski Tadeusz Żmudziński Bogusław Niewiadomski Marek 
Kowalczyk Krzysztof    

MIELEC

Wyrzykowski Marek Bryła Jerzy  Kupiś Jacenty
Koziniak Stanisław Fudali Krzysztof  Maj Adam

BIELSKO BIAŁA

Cichy Marek Czernecki Stanisław Krywult Jerzy
Pierzchalski Zbigniew Widyna Eugeniusz Genc Janusz 

OLSZTYN

Daszkowski Jerzy Grajżul Zdzisław Kusaj Jerzy

TARNOBRZEG

Grzybowski Tadeusz Kijanka Stanisław Ptak Andrzej
Sobieniak Antoni Myszka Edmund  Pałeczka Bronisław
Bielecki Tadeusz Chyla Stefan   

SANDOMIERZ

Las Jerzy  

BYDGOSZCZ

Dzierżykraj-Lipowicz Marian Koc Bogusław Lewandowski Jarosław
Marynowski Jan Zawadzki Ireneusz Ożga Antoni 
Szatkiewicz Eugeniusz    

PUŁAWY

Głos Witold Płóciennik Bogdan Zubowski Zbigniew
Sikora Grzegorz Kustra Jerzy  

ŻYRARDÓW

Oskiera Krzysztof Pałac Krzysztof  Żak Jan

ŁÓDŹ

Karbowski Paweł Kowalik Marek Stasiak Bogdan
Wódz Kazimierz śp. Kuchciak Zdzisław  Rogoziński Piotr
Błaszczyk Mieczysław    

ŁOWICZ

Gędek Wojciech    

PIOTRKÓW TRYBUNALSKI

Migdał Janusz  

SKIERNIEWICE

Ciechanowski Marek  

KĘTY

Stanecki Jacek (śp.?)  

TYCHY

Songin Zenon  

GRUDZIĄDZ

Żynda Wenancjusz Jodła Zygmunt  

KIELCE

Jagłowski Robert Nowak Jacek Skarżyński Mirosław
Skopowski Marek Żak Bogusław Chmielowski Janusz 
Radek Andrzej Tchórz Lucjan  Szrek Jacek
Kopeć Tadeusz Kraj Stefan  

WARSZAWA

Nowak Jacek Pachla Jerzy Rosiński Marek
Podgórzak Wojciech Szubiński Marek Wodarczyk Wojciech 
Szczęsny Piotr    

KOSZALIN

Brach Józef Juszkiewicz Zbigniew Kacperek Jerzy
Nowak Zbigniew Szubiński Zbigniew Szczeklik Zbigniew 

TCZEW

Bielecki Józef Lamkiewicz Leszek  

KOŁOBRZEG

Grudnik Janusz Dekaban Mieczysław Juszkiewicz Zbigniew
Nowak Zbigniew    

RADOM

Chojnacki Wojciech Czubak Marek  

SKARŻYSKO KAMIENNA

Staniszko Ryszard Chudzik Krzysztof   

TORUŃ

Churski Andrzej Zieliński Zbigniew Seliga Marek 
Wróblewski Zbigniew    

SZCZECIN

Kozyra Władysław Mync Piotr Szerszeń Krzysztof
Zuzankiewicz Waldemar s.p. Kozakowski Waldemar  Stachal Henryk
Hnatkowski Franciszek    

SŁUPSK

Zasada Roman Sochaczewski Zdzisław   

LĘBORK

Stankiewicz Teodor  Mielewczyk Jerzy Klein Jerzy 

OSTRÓDA

Godlewski Włodzimierz Lubaszewski Tadeusz  

BIAŁOGARD

Grabosz Robert  

ZAMOŚĆ

Serafin Janusz    

PŁOCK

Brant Jerzy Kaca Józef Kupiecki Eryk
Krawczyk Mieczysław Porębski Wiesław  Szymański Marek 
Zółtowski Jan    

KĘTRZYN

Lany Jerzy Symołon Hieronim   

KRAŚNIK

Lenart Edward Pyzik Antoni Tuderek Kazimierz
Zbytniewski Wiesław Posyniak Józef Kazula Andrzej 
Ciastek Tomasz    

POŁANIEC

Skowron Zbigniew  

URZĘDÓW

Popłoński Marek Gawdzik Wiesław  

ŁYSOMICE

Wróblewski Zbigniew  

CZERNICHÓW

Martyna Franciszek  

STASZÓW

Sobieniak Tolek Nasternak Roman  Ptak Andrzej

LUBARTÓW

Gregorowicz Grzegorz  

KONSTANTYNÓW

Kowalik Marek  

ŁASKARZEW

Kliczek Marek  

OŻARÓW

Koźlecki Jacek  

ŁĘCZNA

Andrzejkiewicz Jan Matysiak Józef Mińczuk Stanisław
Gruca Zbigniew  

STARGARD SZCZECIŃSKI

Kwaśny Andrzej Łucko Czesław Seredyński Olek
Stachowiak Józef  

USTRZYKI DOLNE

Kot Jan  

OSTROWIEC ŚWIĘTOKRZYSKI

Siwoń Jerzy Żak Bogusław Dworucha Wojciech 

SKARŻYSKO KAMIENNA

Chudzik Krzysztof  

WŁOCŁAWEK

Smoliński Czesław Jankowski Jerzy  Lewandowski Wojciech

NISKO

Trzuskot Eugeniusz Pawlus Jan   

KRĘPA

Ćwikła Bogdan  

DZIERŻĘCIN

Węgłowski Tadeusz  

UNISŁAW

Nowak Paweł  

HUTA DĄBROWA (PODOSIE)

Deres Zenon  

RYTWIANY

Krawiec Wacław  

RUMIA

Jachmiński Janusz  

ŁEBIEŃ

Ćwikła Bogdan  

DZIERZKOWICE

Ciastek Tadeusz  

ZWIĘCZYCA 

Rak Jan  

BRZEG

Zawadzki Ireneusz  

CHYBIE-MNICH

Krzywda Marian  

CHOROSZCZ

Krupiński Kazimierz  

CZUDEC

Sanecki Kazimierz  

CZERWIN

Dobkowski Eugeniusz  

BARSZCZEWO

Gąsowski Tadeusz  

ŁOMŻA

Malinowski Józef  

TRZEBNICA

Tadeusiewicz Andrzej  

WROCŁAW

Antczak Zbigniew  

 

 

 

Marcin Dąbrowski – historyk z lubelskiego IPN

To nie przypadek, że 2 listopada ‘82 powołano do "wojska” tak dużą grupę działaczy Solidarności z całego kraju. 8 października sejm PRL uchwalił nową ustawę o związkach zawodowych, która przekreślała szanse na reaktywację Solidarności. 
W odpowiedzi na to 9 października roku podziemne władze związkowe wezwały działaczy do zorganizowania 10 listopada strajku generalnego. To miała być równocześnie rocznica zarejestrowania Solidarności w ‘80 roku. 11-13 października już zaczęły się pierwsze zamieszki w kraju. Trzeba było coś z tym zrobić, tym bardziej, że władze szykowały się do zniesienia stanu wojennego. Wymyślono więc unieszkodliwienie działaczy Solidarności poprzez masowe wcielenie ich do wojska. Najwięcej osób było z krakowskiego, lubelskiego, gdańskiego, wrocławskiego 
i z Wielkopolski. Nie ma wątpliwości, że miało to charakter represyjny.

 To był szczególnie dotkliwy obóz internowania, o którym wiemy dziś jedynie z relacji świadków.

Marcin Dąbrowski

List do Premiera RP pana Donalda Tuska   Warszawa 17 marca 2008

w sprawie projektu ustawy „o uprawnieniach kombatantów, uczestników walki cywilnej lat 1914-1945, działaczy opozycji wobec dyktatury komunistycznej oraz niektórych ofiar represji systemów totalitarnych"

(dotyczy również osób internowanych w Wojskowych Obozach Specjalnych)

pełny tekst listu >

 

Odpowiedź z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej:

1) ..."uprzejmie informuję, ze projekt był już przedmiotem szerokich konsultacji społecznych głównie w środowiskach kombatantów i osób represjonowanych i zyskał ich akceptację. Ponadto projekt został przyjęty przez Komitet Rady Ministrów. W związku z powyższym uprzejmie informuję, że na obecnym etapie prac legislacyjnych wprowadzanie zmian w projekcie ustawy nie jest możliwe."
 
2) Konsultacje międzyresortowe i społeczne.
Projekt ustawy został przesłany do uzgodnień międzyresortowych oraz konsultacji
z następującymi partnerami społecznymi:
 
1) Forum Związków Zawodowych;
2) NSZZ „Solidarność”;
3) NSZZ „Solidarność 80”;
4) Ogólnopolskim Porozumieniem Związków Zawodowych;
5) Konfederacją Pracodawców Polskich;
6) Konfederacją Pracodawców Prywatnych;
7) Business Centre Club;
8) Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Internowanych Represjonowanych;
9) Związkiem śołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych;
10) Związkiem Represjonowanych Politycznie „śołnierzy- Górników”;
11) Związkiem „Solidarność” Polskich Kombatantów;
12) Klubem Kombatantów 4 Pomorskiej Dywizji Piechoty im. Jana Kilińskiego;
13) Związkiem Inwalidów Wojennych;
14) Radą do Spraw Kombatantów i Inwalidów Wojennych;
15) Krajową Radą Sądownictwa;
16) Instytutem Pamięci Narodowej.
 

W związku z powyższym apeluję o lobowanie wśród posłów i senatorów. Zachęcam wszystkich kolegów mających tzw. "dojścia"  o przekazywanie do biur poselskich posiadanej wiedzy, czym były Wojskowe Obozy Specjalne. Jednocześnie upoważniamy do występowania również i w obronie naszych interesów kolegę Józefa Pinterę, szefa bratniego Stowarzyszenia Chełmiaków. Nie możemy przegapić tej sprawy. Wnioski chłopaków występujących na drogę sądową są odrzucane z powodów formalnych. (Płytę DVD o Wojskowych Obozach Specjalnych można nabyć nie koniecznie drogą kupna kontaktując się ze mną.)

Leszek Jaranowski

 

 

 

STANOWISKO SOLIDARNOŚCI WALCZĄCEJ

przedstawione na spotkaniu Grupy Roboczej Środowisk Opozycji Antykomunistycznej w Warszawie  dnia  15 marca  20008 r.
W SPRAWIE

Ustawy z dnia 19 września 2007 (DU 2007 nr 191 poz. 1372) 

– o zmianie ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego

(W sprawie: zadośćuczynienia i odszkodowania)

 

Obowiązująca, znowelizowana ustawa wprowadza podział naszego środowiska byłych represjonowanych PRL – na lepszych i gorszych. Na tych pierwszej kategorii i dalszych. Uprawnienia do ubiegania się o roszczenia i zadośćuczynienie nadaje niewielkiej grupy osób. Wszystkim pozostałym, którzy w różny sposób podejmowali się działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, Ustawa daje tylko złudną nadzieję na możliwość uzyskania zadośćuczynienia.

Pominięci mogą być nawet ci, którzy otrzymali wysokie odznaczenia państwowe, jak i ci, którym unieważniono wyroki z inicjatywy państwa w latach 90.

Możliwości ubiegania się o zadośćuczynienie nie mają osoby, które działały i były represjonowane w latach stanu wojennego, ci, którzy ukrywali się w stanie wojennym, a nie byli aresztowani i internowani. Albo ci, którzy pod wpływem represji UB za działalność związkową zostali zmuszeni do zwolnienia się z pracy – niekoniecznie na podstawie wypowiedzenia ze strony zakładu pracy. Również ci, którym w stanie wojennym aparat represji uprzykrzał życie w inny sposób, np. poprzez blokowanie możliwości podjęcia innej pracy, „lipne sprawy”, wytaczane przez urzędy skarbowe, albo represje, groźby i działania wobec członków rodzin. W końcu nie mogą ubiegać się o zadośćuczynienie rodziny zamordowanych.

Z niepokojem też zauważamy, że pojawiające się orzecznictwo sądowe ujawnia braki i niedopracowania ustawowe. Dostrzegamy też, że ustawa nie jest powszechnie znana, a obowiązujący zawężający termin (jednego roku) składania wniosków w sprawie zadośćuczynienia jest zbyt krótki. Naszym zdaniem powinien on być przedłużony bezterminowo. Oczekujemy takich zmian prawa – Kodeksu karnego, cywilnego oraz pracy, aby nasze wnioski nie były oddalane z powodu przedawnienia. Oczekujemy zwolnienia z opłat sądowych nie tylko w sprawach toczących się przed Sądem Karnym, ale i pozostałymi.

Naszym zdaniem wymienione przykłady, a pominięte w uchwalonej ustawie, powinny być rozpatrywane na gruncie art. 417 Kodeksu cywilnego.

Wymieniany powyżej katalog represji aparatu państwowego wobec nas, jak i inne zmiany prawa, powinien być  w ł ą c z o n y  do pilnej nowelizacji niniejszej ustawy.

Proszę nas nie dzielić – wszyscy w stanie wojennym ryzykowaliśmy naszą wolnością, spokojem i bezpieczeństwem naszych rodzin. Niech sądy podejmują sprawiedliwe wyroki.

 

Przewodniczący Stowarzyszenia  

Solidarność Walcząca

Kornel  Morawiecki

 

Adresaci: 

Prezydent RP, 

Premier, 

Marszałkowie Sejmu i Senatu, 

Kluby Poselskie PiS, PO, PSL

 

 

© Ogólnopolskie Stowarzyszenie Osób Represjonowanych 

w Specjalnych Obozach Wojskowych w latach 1982-1983

© Leszek Jaranowski


Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej strony w jakiejkolwiek postaci bez wiedzy i zgody jest zabronione. Publikowanie, wykonywanie kopii na dowolnych nośnikach powoduje naruszenie praw autorskich.


W sprawach udostępnienia materiałów proszę się kontaktować z autorem strony Leszkiem Jaranowskim.