Akta IPN 0236 / 263 tom 1

21 października 1982 roku dyrektor Departamentu V MSW w Warszawie płk. Józef Sasin wystosował do zastępców komendantów wojewódzkich MO do spraw SB pismo, w którym nakazał do 23 października 1982 roku wytypować osoby rekrutujące się głównie z dużych zakładów pracy, podejrzane o inspirowanie i organizowanie strajków i zajść ulicznych, druk, kolportaż, łącznikowanie, a nie nadających się (z braku dowodów) do internowania lub zatrzymania.

29 października 1982 roku Departament III MSW sporządził wykaz osób wytypowanych do odbycia zasadniczej służby wojskowej lub ćwiczeń wojskowych. Tego rodzaju wykazy trafiły do kilkudziesięciu WKU w całym kraju. Z powyższego wynika, że SB ściśle współpracowała z WSW. © webmastering: Leszek Jaranowski - DarPoint

 

INTERAKTYWNA MAPA OBOZÓW

¶więtokrzyskie opolskiemałopolskiemałopolskie opolskie opolskie opolskie opolskie podkarpackie małopolskie

TERAZ JESTEŚ NA STRONIE O CZERWONYM BORZE

PRZEJDŹ DO:

>>> CZERWONY BÓR – aktualizacja strony 7.06.2015

>>> CHEŁMNO – aktualizacja strony 25.09.2009

>>> CZARNE – aktualizacja strony 1.08.2009

>>> BUDOWO – aktualizacja strony 26.09.2009

>>> RAWICZ – aktualizacja strony 23.01.2012

>>> TRZEBIATÓW – aktualizacja strony 4.05.2008

>>> UNIEŚCIE – aktualizacja strony 7.12.2009

>>> GŁOGÓW – aktualizacja strony 7.06.2015

>>> WĘDRZYN – aktualizacja strony 25.09.2009

>>> BRZEG – strona jeszcze nie istnieje

 

 

 

 

 

Kliknij na obrazku obok

aby przejść do strony stowarzyszenia >>>

(ostania aktualizacja - 18.06.2015)

 

 

„BRANKA” – reportaż Ewy Szkurłat

 

po kliknięciu myszką 

na miniaturce zostanie 

ona powiększona

Czerwony Bór - gryps Leszka Jaranowskiego

Czerwony Bór - gryps leszka Jaranowskiego

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór -Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór -Leszek Jaranowski

Czerwony Bór -Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - pam 45

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

 

23 stycznia 2007 r.

– Debata o stanie wojennym z udziałem Ministra Obrony Narodowej Radosława Sikorskiego

 

Minęło ćwierćwiecze, a stan wojenny wzbudza nadal emocje i kontrowersje , nawet na poziomie faktów nie tylko ocen i interpretacji historycznych. Pokazała to również gorąca debata „Stan wojenny z perspektywy ćwierćwiecza”, zorganizowana 23 stycznia 2007 r. przez Wojskowe Biuro Badań Historycznych. W otwarciu dyskusji panelowej uczestniczył Minister Obrony Narodowej Radosław Sikorski, dr Jerzy Szaniawski z UKSW, prof. dr hab. Paweł Wieczorkiewicz z UW, prof. dr hab. Jan Żaryn z IPN.
 

Największym paradoksem stanu badań nad stanem wojennym jest... brak rzetelnych (opartych na zweryfikowanych żródłach i dokumentach) badań historycznych nad udziałem wojska, najważniejszego - oprócz politycznych decydentów i inspiratorów - podmiotu tej operacji.

Taka zaskakująca konstatacja pojawiła się w drugiej części dyskusji w wystąpieniu płk. Krzysztofa Komorowskiego, reprezentującego organizatorów spotkania – WBBH. Nadal , mimo że żyje wielu świadków tamtych wydarzeń, bezpośrednio zaangażowanych w przeprowadzenie tej wielkiej (250 tys.żołnierzy) operacji polityczno-militarnej (przez część historyków nazywanej też zamachem stanu) wiele tematów badawczych to do dziś terra incognita. Postulatem badawczym pozostaje m.in. postawy młodej kadry i żołnierzy (brak badań socjologicznych). Do zbadania pozostaje np. rola Wojskowej Służby Wewnętrznej, kontroli wojskowej, wywiadu i kontrwywiadu, zwłaszcza w świetle rozwiniętej wówczas sieci inwigilacji, represyjna rola prokuratury wojskowej. Do przebadania przez historyków jest też rola i skutki działania oficerów skierowanych w stanie wojennym do administracji cywilnej. Interesujące byłoby zbadanie roli propagandy specjalnej, sterowanej przez Główny Zarząd Polityczny WP. Zwłaszcza, jak działał mechanizm całodobowych dyżurów oficerów w garnizonach wojskowych, kierowanych rzekomo do ochrony, a de facto do podsycania atmosfery zagrożenia ze strony „ekstremy solidarności”, jak określano wówczas w propagandzie opozycję wobec władzy komunistów. Dużym tematem czekającym na opisanie przez naukowców pozostaje sprawa roli i udziału komisarzy wojskowych, kierowanych do strategicznych obiektów przemysłowych. Wobec tak wielu białych plam na mapie historii stanu wojennego nie może dziwić brak wiedzy i prawdziwego obrazu stanu wojennego wśród młodego pokolenia Polaków. Ostatnie wyniki poparcia dla stanu wojennego (46%),przytoczone przez ministra Sikorskiego, też zdają się potwierdzać brak obiektywnej wiedzy na ten temat w narodzie. Minister wskazał też na jeszcze wyższy odsetek tego poparcia dla decyzji generała Jaruzelskiego w środowisku wojskowym. Minister powiedział, że nadal nierozstrzygnięta, w kontekście dyskusji o stanie wojennym, jest kwestia podstawowa :kogo należy uznać za zdrajcę, a kogo za bohatera: gen. Jaruzelskiego czy płk Kuklińskiego...
Wskazując na przyczyny takiego stanu wiedzy na temat stanu wojennego płk Komorowksi wymienił m.in., niechęć do składania relacji przez starą emerytowną kadrę dowódczą, niedostępnoścć, braki w dokumentach (zniszczone, ukryte?).
Ponieważ debata, która odbywała się na Banacha była podsumowaniem konwersatorium, które odbyło się 30 listopada, wypowiedzi prelegentów miały charakter skrótowy; chodziło raczej o zasygnalizowanie wniosków i zagadnień, które są w orbicie zainteresowań historyków. Tak też został potraktowany temat roli Kościoła w stanie wojennym. Jan Żaryn z IPN przypomniał, że SB przygotowało scenariusz wpisania Kościoła w akcję „pacyfikacyjną”, wyciszania nastrojów itp. w stanie wojennym. Taką rolę odegrały m.in. delegacje, które zjawiły się u prymasa Glempa i innych hierarchów w chwili wprowadzenia stanu wojennego. Kościół nie dał się wpisać w ten scenariusz. Za to miał ogromne zasługi we wspieraniu prześladowanych w stanie wojennym (komitet prymasowski i parafialne komitety pomocy). Umożliwił też stworzenie alternatywnej dla państwa „administracji rządowej”, powiedział prof. Żaryn. Taką rolę, zdaniem historyka z IPN, pełniły duszpasterstwa środowiskowe, np. duszpasterstwo środowisk twórczych, służby zdrowia, edukacji, itp.
Kościół w stanie wojennym przygarniał wszystkich, wierzących i niewierzących, powiedział prof. Żaryn. O zmianie stosunku ekipy gen. Jaruzelskiego w stosunku do Kościoła, który nie spełniał oczekiwań władzy, było m.in. storpedowanie misji Kardynała Luigi Poggiego z Watykanu, po liście od Jana Pawła II (który m.in. upomniał się o prześladowanych) do gen. Jaruzelskiego. Generał uznał ten list za obraźliwy, powiedział Jan Żaryn.
Dyskusji o stanie wojennym przysłuchiwało się wielu żołnierzy zawodowych, zarówno młodszego, jak i starszego pokolenia. Byli m.in. emerytowani generałowie m.in Wacław Szklarski.
Oficjalne władze wojskowe reprezentował Szef Sztabu Generalnego Franciszek Gągor,
Obecny był senator Piotr Andrzejewski z PiS, który mówił o złamaniu zasady legalizmu przez wprowadzenie stanu wojennego (złamanie ówczesnego prawa).

Elżbieta

Szmigielska-Jezierska

www.ordynariat.wp.mil.pl 

 

 


 

ZIMNE PIEKŁO BEZPIEKI,

CZYLI „S”

W KAMASZACH

 

Wszyscy stracili wolność, wielu zdrowie, żaden nie dostał zadośćuczynienia – ofiary wielkiej wspólnej akcji wojska i SB z 1982 r. chcą sprawiedliwości

 

Z Henrykiem Załogą, w latach 80. działaczem „S” komunikacji miejskiej w Szczecinie, ostatni raz rozmawialiśmy w lutym 2009 r. Leżąc na łóżku, z którego nie ruszał się już od dziesięciu lat, na wspomnienie o wojskowym obozie specjalnym, w którym zamknięto go na trzy zimowe miesiące, płakał: – Jak młodym ludziom opowiadam o tym obozie, to mi nie wierzą.

Załoga był jednym z 300 działaczy podziemia, którzy późną jesienią 1982 r. zostali wcieleni do 9. Pułku Pontonowego w Chełmnie pod pretekstem ćwiczeń rezerwy. – Rok po zwolnieniu z obozu lekarz mi powiedział, że mam przeziębioną krew – wspominał Załoga, który w wyniku powikłań przeszedł 40 różnych operacji chirurgicznych.

Czy to przez obóz? Załoga odpowiadał: – A udowodni pan im?

Kilka miesięcy po naszej rozmowie Załoga zmarł. Nie doczekał osądzenia prawdy o zorganizowanej przez władze stanu wojennego akcji represyjnej. Nie doczekał też zadośćuczynienia. W ostatnich latach życia utrzymywał się z 600 zł renty. 

czytaj całość>>

 


 

powrót

do strony głównej

 

 

 

 

 

Józek Śreniowski
Oleszno – Czerwony Bór – Kępa Panieńska

13.grudnia 1981 poza znanymi bliżej ponad 50 ośrodkami internowania z reguły w wydzielonych częściach więzień PRL, powstał jeszcze jeden – dotąd bliżej nieznany. Obóz w Olesznie (pow. drawski). Mógł stanowić prototyp obozów wojskowych, jakie władze polityczne zdecydowały się utworzyć po delegalizacji „Solidarności”, zamiennie z istniejącymi wówczas jeszcze ośrodkami internowania – rzec można – cywilnego. Starałem się zebrać informacje o Olesznie, ale doznałem niepowodzenia. Wszystko więc, co o nim powiem, dopóki nie znajdą się źródła, na których wiedzę o tym ośrodku istniejącym od 13. grudnia 1981 będzie można oprzeć, stanowi zdania warunkowe. Ponawiane apele do osób, które tam przetrzymywano albo tych, które próbowały wówczas bliskich odwiedzić, pracowały w tym ośrodku lub wiedzą bliżej, jak funkcjonował – spotkało milczenie. Jakby nikt tam się nie znalazł. Jeden z mieszkańców Drawska, kierowca ciężarówki, mówił, że z trasy pamięta, że ośrodek był poza samym Olesznem – w Konotopie, koszarach i strzelnicy podległej jednostce wojskowej w Olesznie. Wspominam o tym na wstępie, ponieważ w pozostałych ośrodkach internowania (odosobnienia – pisano niekiedy) straże pełniła służba więzienna, a kuratelę nad całością sprawowała SB. W Olesznie natomiast, ośrodku wojskowym, służby więziennej nie było, tylko żołnierze WSW oraz oficerowie kontrwywiadu (tej służby). Jedyny pewny ślad po ośrodku znajduje się w Raporcie o likwidacji WSI na s.77 http://www.raport-wsi.info/str.77. Nie wiemy jak ten test wojskowym wówczas wypadł i czy tylko nastawieni byli na oswojenie internowanych z sytuacją stanu wojennego, czy bardziej chodziło o rozpracowanie ofiar i próby werbunku. Bliższa, oparta na źródłach, odpowiedź na pytanie o to, co się działo w tym czasie za murami ośrodka w Olesznie, mogłaby przybliżyć zrozumienie działań prowadzonych rutynowo albo wyrywkowo wobec prawie półtora tysiąca działaczy „Solidarności” zabranych „na szkolenie” od listopada 1982 do lutego 1983 w wielu ośrodkach wojskowych w kraju, nie licząc ponad dwustu wcielonych z tego samego powodu do służby zasadniczej. Przybliżyła by zapewne powody, dla których z eksperymentu Oleszno zrezygnowano, wywożąc osadzonych w Konotopie mężczyzn.
Trzeba zauważyć, że warunki przebywania w ośrodku internowania w Olesznie były najpewniej jak w inkubatorze - w porównaniu z wojskowymi obozami specjalnymi utworzonymi blisko 11. miesięcy później w jednostkach i poligonach w Czerwonym Borze, Chełmnie – na Kępie Panieńskiej, Rawiczu, Czarnem, Unieściu, Wędrzynie, Budowie i innych dotąd nie opisanych bliżej miejscach. Rządzący generałowie nie mogąc dłużej więzić w trybie administracyjnym a nie sądowym, pragnąc jednak oznajmić światu, że odeszli od tych nadzwyczajnych środków wielkodusznie zawieszając z upływem roku 1982 stan wojenny w kraju, dokonali „literackiego zabiegu” – jak był łaskaw rzecz nazwać przesłuchiwany przez prokuraturę IPN świadek Wojciech Jaruzelski – i zastąpili zwykłe obozy dla internowanych wojskowymi, by poborowych i rezerwistów wyszkolić. Obozy miały na celu odizolować ekstremę przed spodziewanymi na 10 listopada wystąpieniami ulicznymi i strajkami po delegalizacji Związku „Solidarność” ogłoszonej 8 października 1982. Być próbą złamania charakterów powołanych na nie działaczy, poddania ich socjalistycznej resocjalizacji przez pracę i politgramotę, wychowania przez nadludzki wysiłek, narażanie zdrowia i życia. Za oczekiwane dobre rezultaty tej zimowej szkoły wojsku należała się wdzięczność, skoro niektórzy dowódcy zwracali owemu wojsku uwagę, że „za płotem jest rosyjski poligon, a obóz to – do czasu - ochrona przed wywózką czy likwidacją”. To są zapamiętane przez niejednego cytaty z Chełmna czy Czerwonego Boru. Obozy pozwoliły równocześnie objąć izolacją kolejne setki działaczy, nie mieszczących się już w dotychczasowych ośrodkach odosobnienia i przedłużyć istnienie tych instytucji (hucznie rozwiązywanych do grudnia 1982 włącznie) aż do lutego 1983. Było to nie obwieszczone zwycięstwo propagandowe „liberalizującej rygory stanu wojennego” władzy. Dlatego obozy zostały inteligentnie ukryte pod nazwą szkoleń wojskowych.) Zamieszczona w tym samym zeszycie relacja Leszka Jaranowskiego świetnie obrazuje realia jednego z takich obozów.

http://www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?title=L00110_Leszek_Jaranowski
 

Autor rozmawiał z jednym z internowanych, Andrzejem Niedbałą, który miał wcześniej za sobą pobyt w cywilnym obozie internowanych w Łowiczu (maj – lipiec 1982). To był wojskowy radiotelegrafista po służbie czynnej w lotnictwie marynarki wojennej, działacz podziemnej „Solidarności” szczebla zakładowego (Przędzalni Czesankowej Anilany „Polanil” w Łodzi) i ponadzakładowego (MKS w tym mieście). (http://www.slownikniezaleznidlakultury.pl/lodz/index.php?page=wysyp_l&sel=N&klucz=7). Gdy trafił w trybie nagłym na szkolenie do jednostki w Chełmnie pierwsze czynności, jakie wobec szkolonych podjęło wojsko uprzytomniły mu, że nie znalazł się w prawdziwym wojsku i nie zabrano go na szkolenie przypadkiem. Ludzie przyjmowali różną taktykę słysząc od oficerów oceny, że nie są społeczeństwu potrzebni i będą w obozie trzymani, by zmienili spojrzenie na sytuację, poczuli izolację lub mogli wrócić do cywilnego życia, gdy się zresocjalizują. Mój rozmówca wybrał odpowiedź równie otwartym tekstem meldując się któregoś dnia: „Zapluty karzeł reakcji starszy szeregowy Niedbała”., na co oburzony oficer polityczny krzyknął: „Wy wiecie co to jest zapluty karzeł reakcji ?”. „Tak jest” – padła odpowiedź. Taki wybór przerywał grę pozorów i gwarantował, że człowiek będzie traktowany bez ulg przez przełożonych. Byli oni zresztą zwiezieni z rozmaitych garnizonów Pomorskiego Okręgu Wojskowego, wielu oficerów z jednostki w Podjuchach, inni – miejscowi, jeden nawet z Łodzi. Nie znali się w roli kadry i nie mieli do siebie zaufania za to dostali dokładne wytyczne i podlegali kontroli wojskowej na równi z kuratelą WSW i SB. Uczestników obozu kontrolowali z podsłuchów, doniesień agentury zainstalowanej pomiędzy rezerwistami, głównie wśród obozowej kadry. I TW o kryptonimie „Porzeczka” i inne ziółka, starając się z jednej strony rygorystycznie egzekwować regulamin wojskowy, z drugiej – zadania polityczne, wychowawcze i werbunkowe stawiane przez politruków i oficerów kontrwywiadu wojskowego i policyjnego.
„Mieli nas zapuszkowanych. Nie musieli szukać, mieli wszystkich w garści. I właściwie tacy, którzy >>uniknęli<< dalszej służby to byli ci, których nocą SB zabierała do śledztwa na przykład do Słupska Mogli nas sponiewierać przez te miesiące i folgowali sobie. Byli wyposażeni w wiedzę, że trzymają niebezpiecznych przeciwników ustroju i trzeba im dać szkołę, i fizyczną i propagandową. Były jakieś granice, których niektórzy z oficerów starali się nie przekraczać a inni – wykonując rozkazy – narażali życie niektórych podkomendnych, a zdrowie – wszystkich. Na uraz kręgosłupa deska do prasowania pod plecy, a nie kontakt z lekarzem. A takie urazy następowały raz po raz przy pracach pontonowych wykonywanych gołymi rękami…” – wspomina Andrzej Niedbała.
W przypadku „wojskowych obozów specjalnych” z przełomu 1982/1983 mamy do czynienia z czymś jak tworzenie niewielkiego sowieckiego skansenu albo wręcz łagru w kilkadziesiąt lat po śmierci Stalina. Na szczęście na czas trzech miesięcy – nie dziesięcioleci. Internowani tam mężczyźni przeżyli podwójny szok. Jedni – pierwszy raz za drutami – zobaczyli, czym jest władza, kiedy nie liczy się z obywatelami, poddając ich socjalistycznej resocjalizacji. Doświadczyli jednak więcej. Przeżyli szok widząc, czym potrafi być wojsko w robotniczym państwie w takiej szczególnej sytuacji. Jak bez trudu to samo wojsko, które znali z wcześniejszych doświadczeń, kreuje wroga klasowego (z robotników) i jak go bez ceregieli wychowuje. Podstawową stroną roszczeń tych ludzi powinno być wysokie zadośćuczynienie, a nie odszkodowanie za straty materialne. Przeżycia każdego z nich, stres jakiego doświadczył sam i rodzina, są różne. Często ekstremalne i nie można się z nich otrząsnąć latami.
Podstawowy problem, jest po stronie nas wszystkich, którzy nie byliśmy w „wojskowych obozach specjalnych”. Ci żołnierze zostali sami. Ustawodawca wyłączył ich przypadki z ustawy odszkodowawczej i nikt z internowanych, którzy mogli z niej korzystać dotąd, nikt z więźniów politycznych i innych kategorii osób represjonowanych nie upomniał się znacząco o równe prawo tych naszych kolegów, których LWP szkoliło po delegalizacji „Solidarności”. Nie słyszałem też o przypadku, by odszkodowaniem za internowanie podzielił się ktoś z kolegą, który przeszedł to w wojsku Jak mówi jeden z nich przytaczając opinię senatora (wówczas), Jana Rulewskiego: ”tort został dawno podzielony i raczej trudno dziś coś zmienić…” – parlamentarzysta rozkładał ręce. http://www.13grudnia81.pl/sw/inteligentna-forma-int/9526,Inteligenta-forma-internowaniaquot.html

 

W dniu 9 listopada 2011 r. Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu

w Gdańsku zakończyła śledztwo.

Postawiono zarzuty byłemu zast. Ministra Spraw Wewnętrznych

i szefa Służby Bezpieczeństwa

cały tekst >> (pdf)

 

Sprawa generałów wraca do IPN

Sąd zwrócił pionowi śledczemu IPN sprawę trzech peerelowskich generałów - dwóch z MSW i jednego z MON - oskarżonych o bezprawne powołanie w stanie wojennym działaczy NSZZ "Solidarność" na ćwiczenia wojskowe. W środę Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie uwzględnił wniosek obrony i zwrócił IPN do uzupełnienia sprawę b. szefa Sztabu Generalnego WP gen. Floriana Siwickiego, b. wiceszefa MSW gen. Władysława Ciastonia i b. dyrektora z MSW gen. Józefa Sasina. Prokurator IPN i dawni powołani na ćwiczenia (dziś oskarżyciele posiłkowi) byli przeciwni zwrotowi sprawy. Od decyzji WSO mogą się jeszcze odwołać do Sądu Najwyższego. WSO uznał, że śledztwo IPN w ich sprawie miało "istotne braki", których sąd nie mógłby naprawić. W ustnym uzasadnieniu postanowienia sędzia Tomasz Krajewski podkreślił, że każdy oskarżony ma prawo oczekiwać, iż jego sprawa będzie wszechstronnie wyjaśniona przed zamknięciem śledztwa. - Nie może być aprobaty dla poglądu, że można kierować akt oskarżenia, nie bacząc na istotne braki śledztwa - dodał sędzia. Według WSO IPN uniemożliwił całej trójce złożenie wyjaśnień, choć mieli oni taki zamiar oraz pozbawił Ciastonia możliwości złożenia wniosku o zapoznanie się z aktami sprawy. Teraz śledczy mają naprawić ten brak. Za najważniejszy brak śledztwa sąd uznał niepowołanie przez IPN biegłych lekarzy, aby ustalili, czy skarżący się na złe zdrowie 87-letni Siwicki w ogóle może być sądzony. Był on jednym z oskarżonych przez IPN w sprawie wprowadzenia stanu wojennego w grudniu 1981 r., ale jego sprawę wyłączono z tamtego procesu w 2009 r. - gdy przeszedł zawał i śmierć kliniczną - do odrębnego postępowania (jego sprawa jest zawieszona). Zdaniem WSO dokumentacja medyczna Siwickiego z tamtego procesu (stwierdzająca, że nie może być on sądzony, bo nie ma rokowań na poprawę jego zdrowia) wręcz obligowała IPN do powołania biegłych lekarzy. Sędzia podkreślił, że gdyby orzekli oni, że Siwicki nie może być sądzony, IPN musiałby zawiesić śledztwo wobec niego. IPN uznał, że rzekome ćwiczenia były tylko pretekstem do odizolowania działaczy opozycji, co łączyło się z ich szczególnym udręczeniem. Na przełomie 1982-83 spędzili oni trzy zimowe miesiące na poligonie w Chełmnie. Według IPN warunki były tam surowsze od tych, w jakich trzymano internowanych. 88-letni Ciastoń (b. wiceszef MSW) został w latach 90. oskarżony o "sprawstwo kierownicze" zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki przez oficerów SB w 1984 r. Z braku wystarczających dowodów winy był dwa razy uniewinniany przez warszawski sąd - w 1994 i 2002 r. 78-letni Sasin był m.in. szefem departamentu MSW, który zajmował się "ochroną gospodarki". W śledztwie żaden z oskarżonych nie przyznał się do winy. Grozi im do 10 lat więzienia.

Żródło: http://www.rp.pl/artykul/10,887862-Sprawa-generalow-z-PRL-wraca-do-IPN.html

 

po kliknięciu myszką na zdjęciu uruchomi się strona z biogramem (niestety nie wszyscy je dostarczyli)

KRAKÓW

Czerwony Bór - Adam Chodźko - fot. Leszek Jaranowski

Adam Chodźko

Czerwony Bór - Jan Czarnecki - fot. Leszek Jaranowski

Jan Czarnecki

 

Czerwony Bór - Leszek Jaranowski

Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Kazimierz Łapczyński - fot. Leszek Jaranowski

Kazimierz Łapczyński

Czerwony Bór - Krupa Janusz - fot. Leszek Jaranowski

Janusz Krupa

Czerwony Bór - Ostroga Jan - fot. Leszek Jaranowski

Jan Ostroga

Czerwony Bór - Leszek Rogozik - fot. Leszek Jaranowski

Leszek Rogozik

Czerwony Bór - Adam Siatka - fot. Leszek Jaranowski

Adam Siatka

Czerwony Bór - Janusz Zyguła - fot. Leszek Jaranowski

Janusz Zyguła

 

 

STALOWA WOLA

Czerwony Bór - Andrzej Barwiński - fot. Leszek Jaranowski

Andrzej Barwiński

Czerwony Bór - Jerzy Kopeczek - fot. Leszek Jaranowski

Jerzy Kopeczek

Czerwony Bór - Marian Tofil - fot. Leszek Jaranowski

Marian Tofil

Czerwony Bór - Zdzisław Bełczowski - fot. Leszek Jaranowski

Zdzisław Bełczowski

 

Czerwony Bór - Edmund Myszka - fot. Leszek Jaranowski

Edmund Myszka

 

 

LUBLIN

Czerwony Bór - Andrzej Typiak - fot. Leszek Jaranowski

śp. Andrzej Typiak

Czerwony Bór - Paweł Durakiewicz - fot. Leszek Jaranowski

Paweł Durakiewicz

Czerwony Bór - Józef Godlewski - fot. Leszek Jaranowski

Józef Godlewski

Czerwony Bór - Zbigniew Góźdź - fot. Leszek Jaranowski

Zbigniew Góźdź

Czerwony Bór - Robert Makenson - fot. Leszek Jaranowski

Robert Makenson

Czerwony Bór - Grzegorz Ryczek - fot. Leszek Jaranowski

Grzegorz Ryczek

Czerwony Bór - Marek Staszewski - fot. Leszek Jaranowski

Marek Staszewski

Czerwony Bór - Marian Tabiszewski - fot. Leszek Jaranowski

Marian Tabiszewski

 

SŁUPSK

Czerwony Bór - Roman Zasada - fot. Leszek Jaranowski

Roman Zasada

 

ŚWIDNIK

Czerwony Bór - Władysław Kuś - fot. Leszek Jaranowski

Władysław Kuś

 

KONIN

Czerwony Bór - Andrzej Adamczyk - fot. Leszek Jaranowski

Andrzej Adamczyk

Czerwony Bór - Ryszard Białkowski - fot. Leszek Jaranowski

Ryszard Białkowski

Czerwony Bór - Grzegorz Kamiński - fot. Leszek Jaranowski

Grzegorz Kamiński

 

STARGARD SZCZECIŃSKI

Czerwony Bór - Stachowiak Józef - fot. Leszek Jaranowski

Józef Stachowiak

Czerwony Bór - Łucko Czesław - fot. Leszek Jaranowski

Czesław Łucko

 

SZCZECIN

Czerwony Bór - Mync Piotr - fot. Leszek Jaranowski

Piotr Mync

 

Czerwony Bór - Kozakowski Waldemar - fot. Leszek Jaranowski

ś.p. Waldemar Kozakowski

 

WARSZAWA

Czerwony Bór - Podgórzak Wojciech - fot. Leszek Jaranowski

Wojciech Podgórzak

 

ŁÓDŹ

Czerwony Bór - śp. Zdzisław Kuchciak - fot. Leszek Jaranowski

śp. Zdzisław Kuchciak

 

SANDOMIERZ

Czerwony Bór - Jerzy Las - fot. Leszek Jaranowski

Jerzy Las

 

TARNOBRZEG

Czerwony Bór - Stanisław Kijanka - fot. Leszek Jaranowski

Stanisław Kijanka

 

KRAŚNIK

Czerwony Bór - Andrzej Kazula - fot. Leszek Jaranowski

Andrzej Kazula

 

ŁOWICZ

Czerwony Bór - Wojciech Gędek - fot. Leszek Jaranowski

Wojciech Gędek

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

FOTO

CZERWONY BÓR '82

Czerwony Bór - zbiorowe - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Siatka Adam - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Pompa Franek - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Tofil Marian - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - Stachowiak Józef - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - zbiorowe 2 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór - zbiorowe 3 - fot. Leszek Jaranowski

 

Czerwony Bór - w wagonie - fot. Leszek Jaranowski

 

Czerwony Bór - w wagonie 2 - fot. Leszek Jaranowski

 

FOTO

CZERWONY BÓR

STAN DZISIEJSZY

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 1 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 2 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 3 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 4 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 5 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 6 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 7 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 8 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 9 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 10 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 11 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 12 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 13 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 14 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 15 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 16 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 17 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 18 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 19 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 20 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 21 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 22 - fot. Leszek Jaranowski

WOS Czerwony Bór - 23 mini - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 24 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 25 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 30 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 31 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 32 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 36 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 37 - fot. Leszek Jaranowski

Czerwony Bór WOS nr 6 - foto 38 - fot. Leszek Jaranowski

 

 

 

 


FILMY


TV Polonia – „Świadkowie nieznanych historii”.

 

Aby oglądnąć kliknij na obrazku

 

 

TVP Historia

 

Poświęcony WOS nr 6 w Czerwonym Borze.  Kliknij na obrazku

 

TVP Łódź

„Niepokornych w kamasze”

 

TVP 24.03.2010

 

Rzeczpospolita
niesprawiedliwa

 

WOS w Klubie Wtorkowym
- videorelacja

 

„Tygodnik Katolicki”

odszkodowania

 

Klub Wtorkowy

"Długie ramię Moskwy"

– o wywiadzie wojskowym

 

 

 

 

 

 

Rozmawialiśmy z Bronisławem Ryczkiem (ur. 1937 r.) – emerytowanym pułkownikiem Wojska Polskiego, który z ramienia WSW prowadził przesłuchania w Czerwonym Borze.

Ryczek nie chce mówić o szczegółach swojej pracy.

Nie czuje też, że robił coś niewłaściwego.

… Jak się pracuje w pewnych służbach, to się nie powinno później nic pamiętać. W Wojsku Polskim była tylko jedna taka sprawa jak Grudniewicza, codzienność naszej służby była inna. Każda władza polega na przymusie. Te mechanizmy, które były wtedy, to są mechanizmy stosowane od wieków. Zawsze tak było, że wojsko było chronione przez jakieś służby i nie zawsze w białych rękawiczkach się działało. A kontrwywiad zawsze grzebie w gównie – albo coś tam się znajdzie, albo nic tam nie ma. Kontrwywiad zajmuje się głównie profilaktyką, w szerokim znaczeniu. Chodzi głównie o to, żeby wiedzieć, co się dzieje, ale czasem też trzeba ostro wkroczyć... Tam, gdzie jest rewolucja, to są tragedie. I jak ktoś robi rewolucję, to musi się z tragedią liczyć. Po prostu. A wcale nie było tak najgorzej. Pamiętam gorsze czasy niż w PRL. Wyrzuty sumienia? Dlaczego? Wobec swojego pracodawcy trzeba być lojalnym. Należało się przykładać. Tak pracowałem i miałem dobre efekty.

 

 

Wspomnienie z aresztu – Zdzisław Bełczowski

W tym samym dniu, w którym stawiliśmy się w JW. 3466 w Czerwonym Borze w Stalowej Woli odbywały się uroczystości peregrynacyjne. Wzięło w nich udział około 50 tysięcy osób. Udział w nich brały delegacje z Częstochowy, Lublina i Rzeszowa. Trwały one od 5-6 listopada. W tym czasie w Kombinacie Przemysłowym Huty Stalowa Wola przy ulicy Eugeniusza Kwiatkowskiego nr 1 pracowało około 25 tysięcy osób i był on jednym z największych zakładów zbrojeniowych w Polsce.

Mnie już nie było dane uczestniczyć w tych uroczystościach bo w dniu 5 listopada 1982 roku wraz z kilkuset innymi trafiliśmy do Jednostki Wojskowej nr 3466 stacjonującej w Czerwonym Borze. Słynny to był pobór rezerwistów i nie tylko, bo byli i tacy, którzy wcześniej w wojsku nie służyli. Oczywiście żadnego ochotnika – wszystkich wcielono do wojska przymusowo, a niektórych nawet przywiozła WSW (Wojskowa Służba Wewnętrzna) zdrowych i chorych, ślepych, głuchych i kulawych. Armia potrzebowała każdego, wszak trwał stan wojenny i wróg tylko czyhał. Przynależność do nielegalnych struktur „Solidarności” było jedynym kryterium poboru.

czytaj całość   

KRAKÓW 

– na podstawie audycji emitowanej 

w Radiu Kraków w dniu 16 grudnia 2007 roku

Adam Siatka — Miałem skalę porównawczą, jak było w normalnym ośrodku internowania, a jak było w tym wojskowym. Normalny ośrodek internowania w porównaniu z tamtym to jest przedszkole. Tam była gehenna.

Kazimierz Łapczyński — To jest 1982 rok, początek listopada, przynosi mi to milicjant do domu. Po prostu wezwanie, normalne wezwanie – proszę bardzo podpisać się – odebrałem.

Leszek Jaranowski — Zasłużyłem sobie w ich przekonaniu ewidentnie. Wyszedłem z tego „dołka" i tu jest ciekawa historia – po 48 godzinach wedle obowiązującego wtedy prawa albo się dostaje decyzję o aresztowaniu tymczasowym, albo jakieś zarzuty, albo wypuszcza. No to mnie wypuszczają, wychodzę cały szczęśliwy, słońce świeci. To jest ulica Mogilska. Jest tam przystanek tramwajowy, no to idę na ten przystanek i jadę do domu. Chłopakom powiedzieć, że żyję, pokazać się żonie przede wszystkim. Bo zamykając oni nigdy w życiu nie informowali rodziny. Po prostu się znikało, nagle się znikało. Podchodzi na ten przystanek dwóch panów - myślę, że następni chętni do tramwaju, a oni mnie pod pachę i z powrotem na Mogilską, na drugą stronę ulicy. Następne „48" godzin. Jedno „48" odbębniłem – wypuścili – zapisali, że zostałem wypuszczony i drugie „48". Za tym drugim razem jak wychodziłem to dostałem bilecik. Byłem po służbie wojskowej, czyli teoretycznie nazywało się to „bilet na odbycie ćwiczeń rezerwy" – wziąłem.

Adam Siatka — Zostałem zawezwany na Komendę Uzupełnień w Nowej Hucie i oczywiście dostałem powołanie na ćwiczenia wojskowe – tak to wtedy nazywali. Skończyłem służbę wojskową, nigdy nie byłem wzywany wcześniej na żadne ćwiczenia mimo, że akurat byłem w łączności.

Leszek Jaranowski — Czerwony Bór – nikt z nas nie wiedział gdzie to jest. Na mapie tego nie było w ogóle. Co to za białe niedźwiedzie, jakieś takie? Potem się okazało, że to głęboko na północnym wschodzie. Między Łomżą, a Zambrowem. Poligon wojskowy. Na mapie, nazwa Czerwony Bór nie istniała.

tm 1

(kliknij na obrazku aby powiększyć)

Jarosław Szarek (IPN Kraków) — Pierwsze osoby do tych obozów trafiły przed ogłoszonym przez podziemne kierownictwo Solidarności na 10 listopada 1982 roku strajkiem generalnym, który miał być odpowiedzią na delegalizację „Solidarności" przez ówczesny Sejm PRL. Potem były również gorące daty, bo była pierwsza rocznica stanu wojennego 13 grudnia. Była kolejna rocznica wydarzeń grudnia 1970 na Wybrzeżu. Strzałów pod kopalnią „Wujek" 16 grudnia. Władza przewidywała, że te daty, te rocznice będą w jakiś sposób momentem aktywniejszej działalności „Solidarności". Chcąc przed tym się zabezpieczyć, a nie chcąc już aresztować tych ludzi – likwidowano obozy internowania  – jednak tych ludzi chciano odizolować i właśnie wykorzystano te obozy wojskowe.

Leszek Jaranowski — Jak się znalazłem na dworcu, sprawa zupełnie się wyjaśniła. Patrzę, stoi multum ludzi młodych. Ludzie z podziemia w tamtych czasach mieli charakterystyczny wygląd. Najczęściej brody... i tu takie skupisko. Co, manifestacja się jakaś robi, manifa? No to już – jestem gotowy i chętny! Patrzę się, a tu wszyscy do tego samego pociągu wsiadają. Po drodze wysiadaliśmy w takiej miejscowości, oczekiwaliśmy na następny pociąg żeby dojechać dalej. Oczywiście cała miejscowość została przez nas wszystkich – a była to już grupa ponad czterystu osób, całe otoczenie dworca zostało wymalowane, oplakatowane. Ja pamiętam, że miałem pióro. No to tym atramentem – niewiele tego było – ale napis stosowny wykonałem na murze tego dworca. Wysiedliśmy w Czerwonym Borze, dołączyli do nas ludzie z innych miejscowości. Okazało się potem, że w zasadzie byli z całej Polski. Potężny teren, poligon wojskowy, czołgowisko, obrośnięte lasem wszędzie w koło. Dla kogoś, kto nie zna terenu, żadnego ogrodzenia nawet nie trzeba było – nie wiedziałby, w którą stronę iść i jak długo, bo to wielkie, potężne przestrzenie. Potężne lasy i nic w koło.

czytaj całość   

KRAKÓW

List – Jan Ostroga

W Czerwonym Borze znalazłem się  jak większość  z uczestników nie po to, by doskonalić przygotowanie wojskowe. Haniebna decyzja, która bramę jednostki wojskowej, zamieniła na bramę więzienną, rzuciła mnie, i wielu mi podobnych w to właśnie miejsce. Dzisiaj 3 kwietnia 2008 r. jakiś impuls nakazał mi wyszukać w Internecie hasło „Czerwony Bór”. Z zaciekawieniem zacząłem wczytywać się w opis zdarzeń, których byłem uczestnikiem, choć nie dane mi było przeżyć pełnego „turnusu” tego swoistego wczasowiska. Umiłowanie wolności, kazało mi od samego początku szukać możliwości wyjścia, i szybkiego znalezienia się w domu, gdzie czekała żona, i maleńka córka. 

Przypominam sobie wiele szczegółów z tamtego czasu. Mieszkałem w drugim, lub trzecim „bungalowie”, w środkowym rzędzie obozu. Już pierwszego dnia, moje nogi nie nawykłe do wojskowych butów dały znać przez zapalenie ścięgna Achillesa, że słuszne były moje wcześniejsze, udane zresztą próby uniknięcia zasadniczej służby wojskowej w LWP. Złagodzono więc rygor noszenia butów na rzecz „pepeg”, wiedzieć  jednak należy, że w wyposażeniu nie było skarpet, lecz onuce. Nie trzeba zbyt wybujałej fantazji, by wyobrazić sobie snujące się ciury z wlekącymi się po ziemi onucami, a to idące na stołówkę, a to ćwiczyć musztrę, a zawsze śpiewające „piosenki zatwierdzone przez  zarząd polityczny LWP”. Każda próba zaśpiewania czegoś innego była natychmiast przez kadrę dowódczą zdecydowanie przerywana. Jedzenie było podłe. Nigdy nie zapomnę obiadu, na który podano zimne ziemniaki, marynowanego ostroboka i poszatkowaną zgniłą kapustę. Ale czegóż mogliśmy wymagać, my  „pachołki Reagana”, którymi byliśmy dla kadry oficerów, lub „kryminaliści”, i  „złodzieje” – jak ostrzegano młodych podoficerów służby zasadniczej. W podobny zresztą sposób skwitowano nasz postulat o dowiezienie węgla, który prędko się skończył. Trudno się więc dziwić, że instynkt samozachowawczy kazał mi wykorzystać pewną przypadłość mojego ciała, a mianowicie możliwość w miarę bezbolesnego wywołania zwichnięcia stawu barkowego. Co też udało mi się wykonać. I do dziś pozostanie dla mnie zagadką, czy lekarz podpisujący moje wcześniejsze zwolnienie odkrył, że jest to mistyfikacja, czy nie. I to, że mrugnął do mnie porozumiewawczo zanim rzucił do mnie „no to jedziecie do domu” miało coś znaczyć – dalibóg nie wiem. A zbliżał się 10 listopada. Na ten dzień zaplanowaliśmy jak pamiętam strajk, chyba głodowy. Jednak cały wieczór dnia poprzedniego spędziłem z kolegami pisząc na maleńkich skrawkach papieru listę współmieszkańców, gryps ten ukryłem we wnętrzu sygnetu, który wówczas nosiłem. Część kolegów pisała do bliskich, jednak te listy nie były ukryte w jakiś przemyślny sposób. Niemniej udało się i je przemycić.  

Ja, oraz jeszcze jeden z kolegów, który był krótko po resekcji żołądka (lekarz jak zobaczył jego stan, i dokumenty ze szpitala rzucił tylko jakieś przekleństwo i podpisał mu zwolnienie) zostaliśmy zawiezieni do Zambrowa, gdzie bez żalu, opuściliśmy wojskowy gazik, którym nas tam odstawiono. Po przybyciu do Krakowa przystąpiłem do powiadamiania kogo trzeba o sytuacji, jaką zostawiłem w Czerwonym Borze. Zacząłem od Arki Pana w Nowej Hucie. Niestety, czy to z powodów bezpieczeństwa, czy też rzeczywistej nieobecności księdza Jancarza nie oddałem listy osobiście do jego rąk. Opatrzoną osobistym komentarzem  pozostawiłem dyżurującemu księdzu. Resztę listów rozesłałem, część oddałem osobiście. Jedyną osobą, którą pamiętam z nazwiska, jest kol. Andrzej Pawlik, chyba z „Armatury”, pamiętam też, że gryps jego oddałem w aptece przy ul. Starowiślnej. 

Są to moje pierwsze, pisane na gorąco wspomnienia wywołane odkryciem strony poświęconej osobom represjonowanym w Wojskowym Obozie Specjalnym nr VI w Czerwonym Borze. 25 lat wymazuje wiele zdarzeń, ludzi, którzy wówczas wraz z nami, nie waham się użyć tych słów, tworzyli historię. Dobrze się dzieje, że ci, którzy byli wówczas w centrum wydarzeń, wręcz je kreowali, chcą o tym opowiadać, dzielić się z innymi tymi również małymi epizodami naszej wspólnej drogi do wolności. Bo walka o wolność, to nie tylko Komańcza, Załęże, czy inne historie na dziesiątą stronę opisane na tonach papieru, ale również mało znane epizody, którego jeszcze mniejszym epizodem była moja w nim „rólka” – Czerwony Bór.

Pozdrawiam Jan Ostroga  

xx

 

STALOWA WOLA

Wspomnienia z Czerwonego Boru

  Najpierw przepychanki w RKU. Bezwzględnie nie respektowano żadnych dokumentów (np. zaświadczenia lekarskie), które mogłyby odwołać nakaz wyjazdu do Czerwonego Boru do Wojskowego Obozu Specjalnego nr VI, oficjalnie na ćwiczenia wojskowe w jednostce JW 3466. W efekcie w obozie byli inwalidzi, ktoś w gipsie do pasa, ktoś bez palców u prawej ręki...

Na początku listopada musieliśmy jechać. Na dworcu w Stalowej Woli wszystkie światła były wyłączone, żeby nie było widać tych, którzy nas odprowadzali, albo żeby nie było wiadomo ilu nas jedzie. W nocy przesiadka w Warszawie i rano dotarliśmy do Zambrowa. Część samochodami pojechała do Czerwonego Boru, część odmówiła jazdy samochodami i dotarła wieczorem. Ci zakwaterowani zostali dopiero następnego dnia – noc przespali jeszcze w cywilnych ciuchach.

   Obóz składał się z drewnianych baraków (stare wagony). Na skraju był pawilon z umywalkami, prysznicami i ubikacjami. W baraku spało 16 osób. Była też koza – piecyk żelazny, który ogrzewał nas nocą. W dzień, kiedy chorzy zostawali w barakach, ścigali nas za palenie w piecyku. Kiedyś jeden z poruczników (dowódca plutonu) zalał rozgrzany piecyk wodą, aż pękła blacha. Chłopcy straszyli go potem, że doniosą, że zniszczył mienie wojskowe.

 

czytaj całość   

 

LUBLIN

Czerwony Bór, polski gułag '82

 

Październik ‘82: Kilkudziesięciu lubelskich działaczy Solidarności wezwano do Wojskowej Komendy Uzupełnień w Lublinie, gdzie otrzymali powołania do wojska.  Już 5 listopada wyjeżdżają w nieznane, w sam środek leśnej głuszy na Podlasiu. Mieszkają w nie ogrzewanych bydlęcych wagonach. W trzaskającym mrozie budują drogę ze śniegu. Codziennie są przesłuchiwani przez oficerów WSW i nakłaniani do współpracy. Nie wrócicie już stąd, słyszą. Tu będzie drugi Katyń.  Władysław Kuś, uczestnik strajków i pacyfikacji WSK Świdnik, nigdy nie był w wojsku. 29 października ‘82 na wezwanie do WKU na ulicy Spadochroniarzy w Lublinie przyszedł myśląc, że chodzi o uzupełnienie dokumentów. - Wszystko trwało bardzo krótko. Dostałem powołanie na 5 listopada. Jednostka: Czerwony Bór. Spojrzałem na mapę, nigdzie nie było takiej wsi. Gdzie oni nas wywożą? - pomyślałem.  

 

Koniec złudzeń 

Na swoją kolejkę czekało ponad 50 mężczyzn, którzy doskonale znali się z działalności opozycyjnej. Byli z Lublina, Kraśnika, Świdnika i Łęcznej. W różnym wieku. Niektórzy niepełnosprawni i schorowani. Łączyło ich jedno: wszyscy działali w Solidarności. - Zobaczyłem samych znajomych z opozycji i nie miałem wątpliwości, że to podstęp - wspomina Włodzimierz Blajerski, który także otrzymał wezwanie do WKU. - Po prostu stamtąd uciekłem. Na dwa tygodnie pod zmienionym nazwiskiem skryłem się w szpitalu. To mnie uratowało. Inni nie mieli takich możliwości. - Byłem podoficerem czynnej służby wojskowej. Za odmowę wykonania rozkazu groziła kara śmierci - mówi Józef Godlewski, powołany tego samego dnia do Czerwonego Boru. - Nie miałem gdzie się ukryć. A poza tym, chciałem wierzyć, że nas naprawdę biorą do wojska.  

 

Złudzenia prysły już w pociągu

Podróż z Lublina do tajemniczego Czerwonego Boru trwała ponad 10 godzin. Po drodze wsiadali mężczyźni wcieleni do wojska w Krakowie, Nowej Hucie, Wrocławiu, Łodzi, Gdańsku… W sumie ponad pół tysiąca osób. - Nikt nie wiedział, gdzie nas wiozą, co to za jednostka - wspomina Kuś. - Ale już wiedzieliśmy, że nie jedziemy tam przypadkowo, skoro wśród nas są sami działacze opozycji.  

 

Strach zdegradowanych 

O 3 nad ranem pociąg stanął w szczerym polu. Na “żołnierzy” czekało dwóch wojskowych. Pięć kilometrów konwojowali ich w głąb lasu. Kiedy stanęli pod szlabanem prowadzącym do jednostki wojskowej, padł krótki rozkaz: Żadnych rozmów! Cisza! Wszystko, co będzie się tutaj działo, zostaje objęte ścisłą tajemnicą wojskową. Potem kilka godzin czekania w zimnym, ciasnym baraku na dalsze rozkazy. Potem strzyżenie i golenie. - Kazali nam się przebrać w polowe mundury - wspomina Godlewski. - Bez pagonów, choć przecież byli wśród nas oficerowie. Tak, jakbyśmy wszyscy w jednej chwili zostali zdegradowani. Nie dostaliśmy broni… i wtedy stało się jasne, że pod przykrywką wojska szykują nam coś zupełnie innego. Strach było nawet myśleć, co.  

 

Zrobimy wam Katyń 

Mężczyzn skoszarowano po 50 w barakach. Barak to były trzy bydlęce wagony. Takich baraków - gotowych na przyjęcie nawet 2 tys. ludzi - było kilkadziesiąt. W środku piecyk na drewno, który miał ogrzewać barak przy 15-stopniowym mrozie. I jeszcze metalowe piętrowe łóżka. Wszystko. - W nocy zaczęliśmy przymarzać do łóżek. Ci, którzy spali dalej od „kozy” zamieniali się na łóżka z tymi, którzy spali bliżej. Przy piecyku całą noc ktoś dyżurował, bo inaczej byśmy tam po prostu pomarli z zimna - opowiada Kuś. Pierwszy ranek zaczął się od musztry. Poszli wszyscy, także chorzy i niepełnosprawni: - Bez palców u rąk, z jedną nogą krótszą, długą dłuższą, chorzy na serce - wylicza Godlewski. - Ja sam miałem krwawiące wrzody. Tamtych to nie interesowało. - Chodziło ot to, żeby nas przeczołgać, upokorzyć, zastraszyć - dodaje Władysław Kuś. - Jeden z oficerów powiedział: Zapomnijcie o powrocie do domu. Obok na poligonie stacjonują radzieckie wojska. Zrobią wam tu drugi Katyń.  

 

 

czytaj całość   

 

Lista osób represjonowanych

w Wojskowych Obozach Specjalnych

Lista nie jest kompletna, nadal próbujemy się policzyć. Proszę o uzupełnianie. Jeżeli nie ma Cię na liście skotaktuj się ze mną.

 

 

 

 

KRAKÓW

Atłasiński BogusławKrawczyk Jerzy (TW „Waga”)śp. Pompa Franciszek
Baran AndrzejKrupa JanuszPyrek Adam
Bielecki ZbigniewKural MarekPyzik Antoni
Brodacki WiesławKról JózefRogozik Leszek
Charmas Jerzy Kwaśniak WaldemarRusek Stanisław
Chodźko AdamŁapczyński KazimierzRusnarczyk Ryszard
Czajkowski MarekMałyska MieczysławRyba Mirosław
Czarnecki JanMeissner JakubSiatka Adam
Daniel WojciechMroczek Stanisław Szczypczyński Tadeusz
Dobkowski EugeniuszNiestój ZenonTarnowski Jan
Farys StanisławNosek ZbigniewTomaszewski Ryszard
Jakubowski RomanOstroga JanWiącek Jan
Jaranowski Leszek Ostrowski TadeuszWołek Andrzej
Kalina WacławPanek TadeuszZyguła Janusz
Kantor BogusławPawlik AndrzejZyska Janusz
Kietliński JanPędziwiatr Wiesław 

STALOWA WOLA

Barwiński AndrzejBelina MaciejBełczowski Zdzisław
Dziura WaldemarGłówka WiesławKopeczek Jerzy
Maczurad KazimierzMazur LeszekPietroniec Józef
Rutkowski ZdzisławSianożęcki RyszardTomczyk Edward
Tofil MarianWojtas WiesławGilarowski Zbigniew
Hławaczek JerzyKuraś JózefGawron Adam
Haniecki EdwardDerus JózefGolonka Ryszard 
Grochal WiesławWojciechowski PiotrPiskorowski Janusz
Edmund Myszka  

LUBLIN

śp. Bartosiewicz WaldemarDurakiewicz PawełGodlewski Józef
Kuczera RyszardGóźdź ZbigniewMakenson Robert
Ryczek GrzegorzStaszewski MarekStec Antoni
Tabiszewski Marianśp. Typiak AndrzejWaiss Janusz
Poźniak MirosławKutyła Marek Wierzbicki Stanisław
Obrośliński ZbigniewKruk Henryk Bielecki Teofil

OPOLE LUBELSKIE

Ikar Henryk 

ŚWIDNIK 

Kuś WładysławRudnicki Józef 

KONIN

Adamczyk AndrzejBiałkowski RyszardKamiński Grzegorz
Okoń Edmund 

GDAŃSK

Amrożewski JanFrączek DariuszŁazarewicz Marian
Bąkowski StanisławKokot MarianWojtkiewicz Kaz. St.
Dudek MirosławKula Zbigniew Zieliński Tadeusz

GDYNIA

Kozłowski Janusz 

BIAŁYSTOK

Borowski WiesławCharytonowicz WojciechDługokiński Zdzisław
Gołębiowski TomaszKowalewski JanuszKrupienko Tadeusz
Łapiński HenrykPruszyński WładysławSienicki Zygmunt
Zaniewski JanZieniewicz MarekŻyłka Jacek 
Nieczaj WaldemarRedlarski BogumiłTobijański Zbigniew
Moreiniak Antoni Soczyński AndrzejPanasewicz Andrzej
Pryzmont AndrzejGromar Marian 

RZESZÓW

Alot StanisławBiały StanisławGodzic Roman
Hady MarianKrztoń MarianPopek Bogdan
Roman AdamMaciejewski Henryk Rędziniak Tadeusz
Buczek JanuszJakim RomanBieda Piotr
Pruchnik RyszardSzczepański Józef Rak Jan (TW „Porzeczka”)
Kazimierski ZbigniewZubel Tadeusz 

DĘBICA

Pasieka Bogdan 

ŁAŃCUT

Jaworski Leszek 

JASŁO

Faber ZdzisławGalon StanisławJurczyk Adam
Kachlik AndrzejMaciejowski RyszardPoniatowski Kazimierz

KROSNO

Fryc StanisławKopczak CzesławMasłyk Jan

SANOK

Janiszewski KrzysztofTomczewski EdwardRychter Piotr
Lachowicz Piotr (m. Zagórz)  

TARNÓW

Tupek Bolesław 

BEŁCHATÓW

Paszkowski Jan 

STARACHOWICE

Drygulski StanisławKrupa AdamNowak Leszek
śp. Wiktorowski TadeuszŻmudziński BogusławNiewiadomski Marek 
Kowalczyk Krzysztof  

MIELEC

Wyrzykowski MarekBryła Jerzy Kupiś Jacenty
Koziniak StanisławFudali Krzysztof Maj Adam

BIELSKO BIAŁA

Cichy MarekCzernecki StanisławKrywult Jerzy
Pierzchalski ZbigniewWidyna EugeniuszGenc Janusz 

OLSZTYN

Daszkowski JerzyGrajżul ZdzisławKusaj Jerzy

TARNOBRZEG

Grzybowski TadeuszKijanka StanisławPtak Andrzej
Sobieniak AntoniMyszka Edmund Pałeczka Bronisław
Bielecki TadeuszChyla Stefan  

SANDOMIERZ

Las Jerzy 

BYDGOSZCZ

Dzierżykraj-Lipowicz MarianKoc BogusławLewandowski Jarosław
Marynowski JanZawadzki IreneuszOżga Antoni 
Szatkiewicz Eugeniusz  

PUŁAWY

Głos WitoldPłóciennik BogdanZubowski Zbigniew
Sikora GrzegorzKustra Jerzy 

ŻYRARDÓW

Oskiera KrzysztofPałac Krzysztof Żak Jan

ŁÓDŹ

Karbowski PawełKowalik MarekStasiak Bogdan
Wódz Kazimierzśp. Kuchciak Zdzisław Rogoziński Piotr
Błaszczyk Mieczysław  

ŁOWICZ

Gędek Wojciech  

PIOTRKÓW TRYBUNALSKI

Migdał Janusz 

SKIERNIEWICE

Ciechanowski Marek 

KĘTY

Stanecki Jacek (śp.?) 

TYCHY

Songin Zenon 

GRUDZIĄDZ

Żynda WenancjuszJodła Zygmunt 

KIELCE

Jagłowski RobertNowak JacekSkarżyński Mirosław (TW ps. „Zenit”)
Skopowski MarekŻak BogusławChmielowski Janusz 
Radek AndrzejTchórz Lucjan Szrek Jacek
Kopeć TadeuszKraj Stefan 

WARSZAWA

Nowak JacekPachla JerzyRosiński Marek
Podgórzak WojciechSzubiński MarekWodarczyk Wojciech 
Szczęsny Piotr  

KOSZALIN

Brach JózefJuszkiewicz ZbigniewKacperek Jerzy
Nowak ZbigniewSzubiński ZbigniewSzczeklik Zbigniew 

TCZEW

Bielecki JózefLamkiewicz Leszek 

KOŁOBRZEG

Grudnik JanuszDekaban MieczysławJuszkiewicz Zbigniew
Nowak Zbigniew  

RADOM

Chojnacki WojciechCzubak Marek 

SKARŻYSKO KAMIENNA

Staniszko RyszardChudzik Krzysztof  

TORUŃ

Churski AndrzejZieliński ZbigniewSeliga Marek 
Wróblewski Zbigniew  

SZCZECIN

Kozyra WładysławMync PiotrSzerszeń Krzysztof
Zuzankiewicz Waldemars.p. Kozakowski Waldemar Stachal Henryk
Hnatkowski Franciszek  

SŁUPSK

Zasada RomanSochaczewski Zdzisław  

LĘBORK

Stankiewicz Teodor Mielewczyk JerzyKlein Jerzy 
Ćwikła Bogdan  

OSTRÓDA

Godlewski WłodzimierzLubaszewski Tadeusz 

BIAŁOGARD

Grabosz Robert 

ZAMOŚĆ

Serafin Janusz  

PŁOCK

Brant JerzyKaca JózefKupiecki Eryk
Krawczyk MieczysławPorębski Wiesław Szymański Marek 
Zółtowski Jan  

KĘTRZYN

Lany JerzySymołon Hieronim  

KRAŚNIK

Lenart EdwardPyzik AntoniTuderek Kazimierz
Zbytniewski WiesławPosyniak JózefKazula Andrzej 
Ciastek Tomasz  

POŁANIEC

Skowron Zbigniew 

URZĘDÓW

Popłoński MarekGawdzik Wiesław 

ŁYSOMICE

Wróblewski Zbigniew 

CZERNICHÓW

Martyna Franciszek 

STASZÓW

Sobieniak TolekNasternak Roman Ptak Andrzej

LUBARTÓW

Gregorowicz Grzegorz 

KONSTANTYNÓW

Kowalik Marek 

ŁASKARZEW

Kliczek Marek 

OŻARÓW

Koźlecki Jacek 

ŁĘCZNA

Andrzejkiewicz JanMatysiak JózefMińczuk Stanisław
Gruca Zbigniew 

STARGARD SZCZECIŃSKI

ś.p. Kwaśny AndrzejŁucko CzesławSeredyński Olek
Stachowiak Józef 

USTRZYKI DOLNE

Kot Jan 

OSTROWIEC ŚWIĘTOKRZYSKI

Siwoń JerzyŻak BogusławDworucha Wojciech 

SKARŻYSKO KAMIENNA

Chudzik Krzysztof 

WŁOCŁAWEK

Smoliński CzesławJankowski Jerzy Lewandowski Wojciech

NISKO

Trzuskot EugeniuszPawlus Jan  

KRĘPA

Ćwikła Bogdan 

DZIERŻĘCIN

Węgłowski Tadeusz 

UNISŁAW

Nowak Paweł 

HUTA DĄBROWA (PODOSIE)

Deres Zenon 

RYTWIANY

Krawiec Wacław 

RUMIA

Jachmiński Janusz 

ŁEBIEŃ

Ćwikła Bogdan 

DZIERZKOWICE

Ciastek Tadeusz 

BRZEG

Zawadzki Ireneusz 

CHYBIE-MNICH

Krzywda Marian 

CHOROSZCZ

Krupiński Kazimierz 

CZUDEC

Sanecki Kazimierz 

CZERWIN

Dobkowski Eugeniusz 

BARSZCZEWO

Gąsowski Tadeusz 

ŁOMŻA

Malinowski Józef 

TRZEBNICA

Tadeusiewicz Andrzej 

WROCŁAW

Antczak Zbigniew 

IZDEBKI

Fil Aleksander (TW Leszek) 

 

 

(Po kliknięciu na nazwisko wyróżnione kolorem niebieskim zostanie uruchomiony biogram)

 

 

Marcin Dąbrowski – historyk z lubelskiego IPN

To nie przypadek, że 2 listopada ‘82 powołano do "wojska” tak dużą grupę działaczy Solidarności z całego kraju. 8 października sejm PRL uchwalił nową ustawę o związkach zawodowych, która przekreślała szanse na reaktywację Solidarności. 
W odpowiedzi na to 9 października roku podziemne władze związkowe wezwały działaczy do zorganizowania 10 listopada strajku generalnego. To miała być równocześnie rocznica zarejestrowania Solidarności w ‘80 roku. 11-13 października już zaczęły się pierwsze zamieszki w kraju. Trzeba było coś z tym zrobić, tym bardziej, że władze szykowały się do zniesienia stanu wojennego. Wymyślono więc unieszkodliwienie działaczy Solidarności poprzez masowe wcielenie ich do wojska. Najwięcej osób było z krakowskiego, lubelskiego, gdańskiego, wrocławskiego 
i z Wielkopolski. Nie ma wątpliwości, że miało to charakter represyjny.

 To był szczególnie dotkliwy obóz internowania, o którym wiemy dziś jedynie z relacji świadków.

Marcin Dąbrowski

List do Premiera RP pana Donalda Tuska   Warszawa 17 marca 2008

w sprawie projektu ustawy „o uprawnieniach kombatantów, uczestników walki cywilnej lat 1914-1945, działaczy opozycji wobec dyktatury komunistycznej oraz niektórych ofiar represji systemów totalitarnych"

(dotyczy również osób internowanych w Wojskowych Obozach Specjalnych)

pełny tekst listu >

 

Odpowiedź z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej:

1) ..."uprzejmie informuję, ze projekt był już przedmiotem szerokich konsultacji społecznych głównie w środowiskach kombatantów i osób represjonowanych i zyskał ich akceptację. Ponadto projekt został przyjęty przez Komitet Rady Ministrów. W związku z powyższym uprzejmie informuję, że na obecnym etapie prac legislacyjnych wprowadzanie zmian w projekcie ustawy nie jest możliwe."
 
2) Konsultacje międzyresortowe i społeczne.
Projekt ustawy został przesłany do uzgodnień międzyresortowych oraz konsultacji
z następującymi partnerami społecznymi:
 
1) Forum Związków Zawodowych;
2) NSZZ „Solidarność”;
3) NSZZ „Solidarność 80”;
4) Ogólnopolskim Porozumieniem Związków Zawodowych;
5) Konfederacją Pracodawców Polskich;
6) Konfederacją Pracodawców Prywatnych;
7) Business Centre Club;
8) Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Internowanych Represjonowanych;
9) Związkiem śołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych;
10) Związkiem Represjonowanych Politycznie „śołnierzy- Górników”;
11) Związkiem „Solidarność” Polskich Kombatantów;
12) Klubem Kombatantów 4 Pomorskiej Dywizji Piechoty im. Jana Kilińskiego;
13) Związkiem Inwalidów Wojennych;
14) Radą do Spraw Kombatantów i Inwalidów Wojennych;
15) Krajową Radą Sądownictwa;
16) Instytutem Pamięci Narodowej.
 

W związku z powyższym apeluję o lobowanie wśród posłów i senatorów. Zachęcam wszystkich kolegów mających tzw. "dojścia"  o przekazywanie do biur poselskich posiadanej wiedzy, czym były Wojskowe Obozy Specjalne. Jednocześnie upoważniamy do występowania również i w obronie naszych interesów kolegę Józefa Pinterę, szefa bratniego Stowarzyszenia Chełmiaków. Nie możemy przegapić tej sprawy. Wnioski chłopaków występujących na drogę sądową są odrzucane z powodów formalnych. (Płytę DVD o Wojskowych Obozach Specjalnych można nabyć nie koniecznie drogą kupna kontaktując się ze mną.)

Leszek Jaranowski

 

 

 

STANOWISKO SOLIDARNOŚCI WALCZĄCEJ

przedstawione na spotkaniu Grupy Roboczej Środowisk Opozycji Antykomunistycznej w Warszawie  dnia  15 marca  20008 r.
W SPRAWIE

Ustawy z dnia 19 września 2007 (DU 2007 nr 191 poz. 1372) 

– o zmianie ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego

(W sprawie: zadośćuczynienia i odszkodowania)

 

Obowiązująca, znowelizowana ustawa wprowadza podział naszego środowiska byłych represjonowanych PRL – na lepszych i gorszych. Na tych pierwszej kategorii i dalszych. Uprawnienia do ubiegania się o roszczenia i zadośćuczynienie nadaje niewielkiej grupy osób. Wszystkim pozostałym, którzy w różny sposób podejmowali się działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, Ustawa daje tylko złudną nadzieję na możliwość uzyskania zadośćuczynienia.

Pominięci mogą być nawet ci, którzy otrzymali wysokie odznaczenia państwowe, jak i ci, którym unieważniono wyroki z inicjatywy państwa w latach 90.

Możliwości ubiegania się o zadośćuczynienie nie mają osoby, które działały i były represjonowane w latach stanu wojennego, ci, którzy ukrywali się w stanie wojennym, a nie byli aresztowani i internowani. Albo ci, którzy pod wpływem represji UB za działalność związkową zostali zmuszeni do zwolnienia się z pracy – niekoniecznie na podstawie wypowiedzenia ze strony zakładu pracy. Również ci, którym w stanie wojennym aparat represji uprzykrzał życie w inny sposób, np. poprzez blokowanie możliwości podjęcia innej pracy, „lipne sprawy”, wytaczane przez urzędy skarbowe, albo represje, groźby i działania wobec członków rodzin. W końcu nie mogą ubiegać się o zadośćuczynienie rodziny zamordowanych.

Z niepokojem też zauważamy, że pojawiające się orzecznictwo sądowe ujawnia braki i niedopracowania ustawowe. Dostrzegamy też, że ustawa nie jest powszechnie znana, a obowiązujący zawężający termin (jednego roku) składania wniosków w sprawie zadośćuczynienia jest zbyt krótki. Naszym zdaniem powinien on być przedłużony bezterminowo. Oczekujemy takich zmian prawa – Kodeksu karnego, cywilnego oraz pracy, aby nasze wnioski nie były oddalane z powodu przedawnienia. Oczekujemy zwolnienia z opłat sądowych nie tylko w sprawach toczących się przed Sądem Karnym, ale i pozostałymi.

Naszym zdaniem wymienione przykłady, a pominięte w uchwalonej ustawie, powinny być rozpatrywane na gruncie art. 417 Kodeksu cywilnego.

Wymieniany powyżej katalog represji aparatu państwowego wobec nas, jak i inne zmiany prawa, powinien być  w ł ą c z o n y  do pilnej nowelizacji niniejszej ustawy.

Proszę nas nie dzielić – wszyscy w stanie wojennym ryzykowaliśmy naszą wolnością, spokojem i bezpieczeństwem naszych rodzin. Niech sądy podejmują sprawiedliwe wyroki.

Przewodniczący Stowarzyszenia  

Solidarność Walcząca

Kornel  Morawiecki

 

Adresaci: 

Prezydent RP, 

Premier, 

Marszałkowie Sejmu i Senatu, 

Kluby Poselskie PiS, PO, PSL

 

 

© Ogólnopolskie Stowarzyszenie Osób Represjonowanych 

w Specjalnych Obozach Wojskowych w latach 1982-1983

© Leszek Jaranowski


Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej strony w jakiejkolwiek postaci bez wiedzy i zgody jest zabronione. Publikowanie, wykonywanie kopii na dowolnych nośnikach powoduje naruszenie praw autorskich.


W sprawach udostępnienia materiałów proszę się kontaktować z autorem strony Leszkiem Jaranowskim dar_point@post.pl