po kliknięciu myszką na zdjęciu uruchomi się strona z biogramem (niestety nie wszyscy je dostarczyli) |
KRAKÓW 
Adam Chodźko 
Jan Czarnecki 
Leszek Jaranowski 
Kazimierz Łapczyński 
Janusz Krupa 
Jan Ostroga 
Leszek Rogozik 
Adam Siatka 
Janusz Zyguła STALOWA WOLA 
Andrzej Barwiński 
Jerzy Kopeczek 
Marian Tofil 
Zdzisław Bełczowski 
Edmund Myszka LUBLIN 
śp. Andrzej Typiak 
Paweł Durakiewicz 
Józef Godlewski 
Zbigniew Góźdź 
Robert Makenson 
Grzegorz Ryczek 
Marek Staszewski 
Marian Tabiszewski SŁUPSK 
Roman Zasada ŚWIDNIK 
Władysław Kuś KONIN 
Andrzej Adamczyk 
Ryszard Białkowski 
Grzegorz Kamiński STARGARD SZCZECIŃSKI 
Józef Stachowiak 
Czesław Łucko SZCZECIN 
Piotr Mync 
ś.p. Waldemar Kozakowski WARSZAWA 
Wojciech Podgórzak ŁÓDŹ 
śp. Zdzisław Kuchciak SANDOMIERZ 
Jerzy Las TARNOBRZEG 
Stanisław Kijanka 
Andrzej Kazula 
Wojciech Gędek FOTO CZERWONY BÓR '82 








FOTO CZERWONY BÓR STAN DZISIEJSZY 






























FILMY
TV Polonia – „Świadkowie nieznanych historii”. 
Aby oglądnąć kliknij na obrazku TVP Historia 
Poświęcony WOS nr 6 w Czerwonym Borze. Kliknij na obrazku TVP Łódź 
„Niepokornych w kamasze” TVP 24.03.2010 
Rzeczpospolita niesprawiedliwa 
WOS w Klubie Wtorkowym - videorelacja 
„Tygodnik Katolicki” odszkodowania 
Klub Wtorkowy "Długie ramię Moskwy" – o wywiadzie wojskowym 
|
|
Rozmawialiśmy z
Bronisławem Ryczkiem (ur. 1937 r.)
– emerytowanym
pułkownikiem Wojska Polskiego, który z ramienia WSW prowadził
przesłuchania w Czerwonym Borze.
Ryczek nie chce
mówić o szczegółach swojej pracy.
Nie czuje też, że
robił coś niewłaściwego. |
 |
… Jak się pracuje w pewnych
służbach, to się nie powinno później nic pamiętać. W Wojsku
Polskim była tylko jedna taka sprawa jak Grudniewicza,
codzienność naszej służby była inna. Każda władza polega na
przymusie. Te mechanizmy, które były wtedy, to są mechanizmy
stosowane od wieków. Zawsze tak było, że wojsko było chronione
przez jakieś służby i nie zawsze w białych rękawiczkach się
działało. A kontrwywiad zawsze grzebie w gównie – albo coś tam
się znajdzie, albo nic tam nie ma. Kontrwywiad zajmuje się
głównie profilaktyką, w szerokim znaczeniu. Chodzi głównie o to,
żeby wiedzieć, co się dzieje, ale czasem też trzeba ostro
wkroczyć... Tam, gdzie jest rewolucja, to są tragedie. I jak
ktoś robi rewolucję, to musi się z tragedią liczyć. Po prostu. A
wcale nie było tak najgorzej. Pamiętam gorsze czasy niż w PRL.
Wyrzuty sumienia? Dlaczego? Wobec swojego pracodawcy trzeba być
lojalnym. Należało się przykładać. Tak pracowałem i miałem dobre
efekty. |
|
|
|
Wspomnienie z aresztu – Zdzisław Bełczowski
W tym samym dniu, w którym stawiliśmy się w JW. 3466 w Czerwonym Borze w Stalowej Woli odbywały się uroczystości peregrynacyjne. Wzięło w nich udział około 50 tysięcy osób. Udział w nich brały delegacje z Częstochowy, Lublina i Rzeszowa. Trwały one od 5-6 listopada. W tym czasie w Kombinacie Przemysłowym Huty Stalowa Wola przy ulicy Eugeniusza Kwiatkowskiego nr 1 pracowało około 25 tysięcy osób i był on jednym z największych zakładów zbrojeniowych w Polsce. Mnie już nie było dane uczestniczyć w tych uroczystościach bo w dniu 5 listopada 1982 roku wraz z kilkuset innymi trafiliśmy do Jednostki Wojskowej nr 3466 stacjonującej w Czerwonym Borze. Słynny to był pobór rezerwistów i nie tylko, bo byli i tacy, którzy wcześniej w wojsku nie służyli. Oczywiście żadnego ochotnika – wszystkich wcielono do wojska przymusowo, a niektórych nawet przywiozła WSW (Wojskowa Służba Wewnętrzna) zdrowych i chorych, ślepych, głuchych i kulawych. Armia potrzebowała każdego, wszak trwał stan wojenny i wróg tylko czyhał. Przynależność do nielegalnych struktur „Solidarności” było jedynym kryterium poboru.
czytaj całość
|
KRAKÓW – na podstawie audycji emitowanej w Radiu Kraków w dniu 16 grudnia 2007 roku Adam Siatka — Miałem skalę porównawczą, jak było w normalnym ośrodku internowania, a jak było w tym wojskowym. Normalny ośrodek internowania w porównaniu z tamtym to jest przedszkole. Tam była gehenna. Kazimierz Łapczyński — To jest 1982 rok, początek listopada, przynosi mi to milicjant do domu. Po prostu wezwanie, normalne wezwanie – proszę bardzo podpisać się – odebrałem. Leszek Jaranowski — Zasłużyłem sobie w ich przekonaniu ewidentnie. Wyszedłem z tego „dołka" i tu jest ciekawa historia – po 48 godzinach wedle obowiązującego wtedy prawa albo się dostaje decyzję o aresztowaniu tymczasowym, albo jakieś zarzuty, albo wypuszcza. No to mnie wypuszczają, wychodzę cały szczęśliwy, słońce świeci. To jest ulica Mogilska. Jest tam przystanek tramwajowy, no to idę na ten przystanek i jadę do domu. Chłopakom powiedzieć, że żyję, pokazać się żonie przede wszystkim. Bo zamykając oni nigdy w życiu nie informowali rodziny. Po prostu się znikało, nagle się znikało. Podchodzi na ten przystanek dwóch panów - myślę, że następni chętni do tramwaju, a oni mnie pod pachę i z powrotem na Mogilską, na drugą stronę ulicy. Następne „48" godzin. Jedno „48" odbębniłem – wypuścili – zapisali, że zostałem wypuszczony i drugie „48". Za tym drugim razem jak wychodziłem to dostałem bilecik. Byłem po służbie wojskowej, czyli teoretycznie nazywało się to „bilet na odbycie ćwiczeń rezerwy" – wziąłem. Adam Siatka — Zostałem zawezwany na Komendę Uzupełnień w Nowej Hucie i oczywiście dostałem powołanie na ćwiczenia wojskowe – tak to wtedy nazywali. Skończyłem służbę wojskową, nigdy nie byłem wzywany wcześniej na żadne ćwiczenia mimo, że akurat byłem w łączności. Leszek Jaranowski — Czerwony Bór – nikt z nas nie wiedział gdzie to jest. Na mapie tego nie było w ogóle. Co to za białe niedźwiedzie, jakieś takie? Potem się okazało, że to głęboko na północnym wschodzie. Między Łomżą, a Zambrowem. Poligon wojskowy. Na mapie, nazwa Czerwony Bór nie istniała.
(kliknij na obrazku aby powiększyć) Jarosław Szarek (IPN Kraków) — Pierwsze osoby do tych obozów trafiły przed ogłoszonym przez podziemne kierownictwo Solidarności na 10 listopada 1982 roku strajkiem generalnym, który miał być odpowiedzią na delegalizację „Solidarności" przez ówczesny Sejm PRL. Potem były również gorące daty, bo była pierwsza rocznica stanu wojennego 13 grudnia. Była kolejna rocznica wydarzeń grudnia 1970 na Wybrzeżu. Strzałów pod kopalnią „Wujek" 16 grudnia. Władza przewidywała, że te daty, te rocznice będą w jakiś sposób momentem aktywniejszej działalności „Solidarności". Chcąc przed tym się zabezpieczyć, a nie chcąc już aresztować tych ludzi – likwidowano obozy internowania – jednak tych ludzi chciano odizolować i właśnie wykorzystano te obozy wojskowe. Leszek Jaranowski — Jak się znalazłem na dworcu, sprawa zupełnie się wyjaśniła. Patrzę, stoi multum ludzi młodych. Ludzie z podziemia w tamtych czasach mieli charakterystyczny wygląd. Najczęściej brody... i tu takie skupisko. Co, manifestacja się jakaś robi, manifa? No to już – jestem gotowy i chętny! Patrzę się, a tu wszyscy do tego samego pociągu wsiadają. Po drodze wysiadaliśmy w takiej miejscowości, oczekiwaliśmy na następny pociąg żeby dojechać dalej. Oczywiście cała miejscowość została przez nas wszystkich – a była to już grupa ponad czterystu osób, całe otoczenie dworca zostało wymalowane, oplakatowane. Ja pamiętam, że miałem pióro. No to tym atramentem – niewiele tego było – ale napis stosowny wykonałem na murze tego dworca. Wysiedliśmy w Czerwonym Borze, dołączyli do nas ludzie z innych miejscowości. Okazało się potem, że w zasadzie byli z całej Polski. Potężny teren, poligon wojskowy, czołgowisko, obrośnięte lasem wszędzie w koło. Dla kogoś, kto nie zna terenu, żadnego ogrodzenia nawet nie trzeba było – nie wiedziałby, w którą stronę iść i jak długo, bo to wielkie, potężne przestrzenie. Potężne lasy i nic w koło. czytaj całość KRAKÓW List – Jan Ostroga W Czerwonym Borze znalazłem się jak większość z uczestników nie po to, by doskonalić przygotowanie wojskowe. Haniebna decyzja, która bramę jednostki wojskowej, zamieniła na bramę więzienną, rzuciła mnie, i wielu mi podobnych w to właśnie miejsce. Dzisiaj 3 kwietnia 2008 r. jakiś impuls nakazał mi wyszukać w Internecie hasło „Czerwony Bór”. Z zaciekawieniem zacząłem wczytywać się w opis zdarzeń, których byłem uczestnikiem, choć nie dane mi było przeżyć pełnego „turnusu” tego swoistego wczasowiska. Umiłowanie wolności, kazało mi od samego początku szukać możliwości wyjścia, i szybkiego znalezienia się w domu, gdzie czekała żona, i maleńka córka. Przypominam sobie wiele szczegółów z tamtego czasu. Mieszkałem w drugim, lub trzecim „bungalowie”, w środkowym rzędzie obozu. Już pierwszego dnia, moje nogi nie nawykłe do wojskowych butów dały znać przez zapalenie ścięgna Achillesa, że słuszne były moje wcześniejsze, udane zresztą próby uniknięcia zasadniczej służby wojskowej w LWP. Złagodzono więc rygor noszenia butów na rzecz „pepeg”, wiedzieć jednak należy, że w wyposażeniu nie było skarpet, lecz onuce. Nie trzeba zbyt wybujałej fantazji, by wyobrazić sobie snujące się ciury z wlekącymi się po ziemi onucami, a to idące na stołówkę, a to ćwiczyć musztrę, a zawsze śpiewające „piosenki zatwierdzone przez zarząd polityczny LWP”. Każda próba zaśpiewania czegoś innego była natychmiast przez kadrę dowódczą zdecydowanie przerywana. Jedzenie było podłe. Nigdy nie zapomnę obiadu, na który podano zimne ziemniaki, marynowanego ostroboka i poszatkowaną zgniłą kapustę. Ale czegóż mogliśmy wymagać, my „pachołki Reagana”, którymi byliśmy dla kadry oficerów, lub „kryminaliści”, i „złodzieje” – jak ostrzegano młodych podoficerów służby zasadniczej. W podobny zresztą sposób skwitowano nasz postulat o dowiezienie węgla, który prędko się skończył. Trudno się więc dziwić, że instynkt samozachowawczy kazał mi wykorzystać pewną przypadłość mojego ciała, a mianowicie możliwość w miarę bezbolesnego wywołania zwichnięcia stawu barkowego. Co też udało mi się wykonać. I do dziś pozostanie dla mnie zagadką, czy lekarz podpisujący moje wcześniejsze zwolnienie odkrył, że jest to mistyfikacja, czy nie. I to, że mrugnął do mnie porozumiewawczo zanim rzucił do mnie „no to jedziecie do domu” miało coś znaczyć – dalibóg nie wiem. A zbliżał się 10 listopada. Na ten dzień zaplanowaliśmy jak pamiętam strajk, chyba głodowy. Jednak cały wieczór dnia poprzedniego spędziłem z kolegami pisząc na maleńkich skrawkach papieru listę współmieszkańców, gryps ten ukryłem we wnętrzu sygnetu, który wówczas nosiłem. Część kolegów pisała do bliskich, jednak te listy nie były ukryte w jakiś przemyślny sposób. Niemniej udało się i je przemycić. Ja, oraz jeszcze jeden z kolegów, który był krótko po resekcji żołądka (lekarz jak zobaczył jego stan, i dokumenty ze szpitala rzucił tylko jakieś przekleństwo i podpisał mu zwolnienie) zostaliśmy zawiezieni do Zambrowa, gdzie bez żalu, opuściliśmy wojskowy gazik, którym nas tam odstawiono. Po przybyciu do Krakowa przystąpiłem do powiadamiania kogo trzeba o sytuacji, jaką zostawiłem w Czerwonym Borze. Zacząłem od Arki Pana w Nowej Hucie. Niestety, czy to z powodów bezpieczeństwa, czy też rzeczywistej nieobecności księdza Jancarza nie oddałem listy osobiście do jego rąk. Opatrzoną osobistym komentarzem pozostawiłem dyżurującemu księdzu. Resztę listów rozesłałem, część oddałem osobiście. Jedyną osobą, którą pamiętam z nazwiska, jest kol. Andrzej Pawlik, chyba z „Armatury”, pamiętam też, że gryps jego oddałem w aptece przy ul. Starowiślnej. Są to moje pierwsze, pisane na gorąco wspomnienia wywołane odkryciem strony poświęconej osobom represjonowanym w Wojskowym Obozie Specjalnym nr VI w Czerwonym Borze. 25 lat wymazuje wiele zdarzeń, ludzi, którzy wówczas wraz z nami, nie waham się użyć tych słów, tworzyli historię. Dobrze się dzieje, że ci, którzy byli wówczas w centrum wydarzeń, wręcz je kreowali, chcą o tym opowiadać, dzielić się z innymi tymi również małymi epizodami naszej wspólnej drogi do wolności. Bo walka o wolność, to nie tylko Komańcza, Załęże, czy inne historie na dziesiątą stronę opisane na tonach papieru, ale również mało znane epizody, którego jeszcze mniejszym epizodem była moja w nim „rólka” – Czerwony Bór. Pozdrawiam Jan Ostroga xx STALOWA WOLA Wspomnienia z Czerwonego Boru Najpierw przepychanki w RKU. Bezwzględnie nie respektowano żadnych dokumentów (np. zaświadczenia lekarskie), które mogłyby odwołać nakaz wyjazdu do Czerwonego Boru do Wojskowego Obozu Specjalnego nr VI, oficjalnie na ćwiczenia wojskowe w jednostce JW 3466. W efekcie w obozie byli inwalidzi, ktoś w gipsie do pasa, ktoś bez palców u prawej ręki... Na początku listopada musieliśmy jechać. Na dworcu w Stalowej Woli wszystkie światła były wyłączone, żeby nie było widać tych, którzy nas odprowadzali, albo żeby nie było wiadomo ilu nas jedzie. W nocy przesiadka w Warszawie i rano dotarliśmy do Zambrowa. Część samochodami pojechała do Czerwonego Boru, część odmówiła jazdy samochodami i dotarła wieczorem. Ci zakwaterowani zostali dopiero następnego dnia – noc przespali jeszcze w cywilnych ciuchach. Obóz składał się z drewnianych baraków (stare wagony). Na skraju był pawilon z umywalkami, prysznicami i ubikacjami. W baraku spało 16 osób. Była też koza – piecyk żelazny, który ogrzewał nas nocą. W dzień, kiedy chorzy zostawali w barakach, ścigali nas za palenie w piecyku. Kiedyś jeden z poruczników (dowódca plutonu) zalał rozgrzany piecyk wodą, aż pękła blacha. Chłopcy straszyli go potem, że doniosą, że zniszczył mienie wojskowe. czytaj całość LUBLIN Czerwony Bór, polski gułag '82 Październik ‘82: Kilkudziesięciu lubelskich działaczy Solidarności wezwano do Wojskowej Komendy Uzupełnień w Lublinie, gdzie otrzymali powołania do wojska. Już 5 listopada wyjeżdżają w nieznane, w sam środek leśnej głuszy na Podlasiu. Mieszkają w nie ogrzewanych bydlęcych wagonach. W trzaskającym mrozie budują drogę ze śniegu. Codziennie są przesłuchiwani przez oficerów WSW i nakłaniani do współpracy. Nie wrócicie już stąd, słyszą. Tu będzie drugi Katyń. Władysław Kuś, uczestnik strajków i pacyfikacji WSK Świdnik, nigdy nie był w wojsku. 29 października ‘82 na wezwanie do WKU na ulicy Spadochroniarzy w Lublinie przyszedł myśląc, że chodzi o uzupełnienie dokumentów. - Wszystko trwało bardzo krótko. Dostałem powołanie na 5 listopada. Jednostka: Czerwony Bór. Spojrzałem na mapę, nigdzie nie było takiej wsi. Gdzie oni nas wywożą? - pomyślałem. Koniec złudzeń Na swoją kolejkę czekało ponad 50 mężczyzn, którzy doskonale znali się z działalności opozycyjnej. Byli z Lublina, Kraśnika, Świdnika i Łęcznej. W różnym wieku. Niektórzy niepełnosprawni i schorowani. Łączyło ich jedno: wszyscy działali w Solidarności. - Zobaczyłem samych znajomych z opozycji i nie miałem wątpliwości, że to podstęp - wspomina Włodzimierz Blajerski, który także otrzymał wezwanie do WKU. - Po prostu stamtąd uciekłem. Na dwa tygodnie pod zmienionym nazwiskiem skryłem się w szpitalu. To mnie uratowało. Inni nie mieli takich możliwości. - Byłem podoficerem czynnej służby wojskowej. Za odmowę wykonania rozkazu groziła kara śmierci - mówi Józef Godlewski, powołany tego samego dnia do Czerwonego Boru. - Nie miałem gdzie się ukryć. A poza tym, chciałem wierzyć, że nas naprawdę biorą do wojska. Złudzenia prysły już w pociągu Podróż z Lublina do tajemniczego Czerwonego Boru trwała ponad 10 godzin. Po drodze wsiadali mężczyźni wcieleni do wojska w Krakowie, Nowej Hucie, Wrocławiu, Łodzi, Gdańsku… W sumie ponad pół tysiąca osób. - Nikt nie wiedział, gdzie nas wiozą, co to za jednostka - wspomina Kuś. - Ale już wiedzieliśmy, że nie jedziemy tam przypadkowo, skoro wśród nas są sami działacze opozycji. Strach zdegradowanych O 3 nad ranem pociąg stanął w szczerym polu. Na “żołnierzy” czekało dwóch wojskowych. Pięć kilometrów konwojowali ich w głąb lasu. Kiedy stanęli pod szlabanem prowadzącym do jednostki wojskowej, padł krótki rozkaz: Żadnych rozmów! Cisza! Wszystko, co będzie się tutaj działo, zostaje objęte ścisłą tajemnicą wojskową. Potem kilka godzin czekania w zimnym, ciasnym baraku na dalsze rozkazy. Potem strzyżenie i golenie. - Kazali nam się przebrać w polowe mundury - wspomina Godlewski. - Bez pagonów, choć przecież byli wśród nas oficerowie. Tak, jakbyśmy wszyscy w jednej chwili zostali zdegradowani. Nie dostaliśmy broni… i wtedy stało się jasne, że pod przykrywką wojska szykują nam coś zupełnie innego. Strach było nawet myśleć, co. Zrobimy wam Katyń Mężczyzn skoszarowano po 50 w barakach. Barak to były trzy bydlęce wagony. Takich baraków - gotowych na przyjęcie nawet 2 tys. ludzi - było kilkadziesiąt. W środku piecyk na drewno, który miał ogrzewać barak przy 15-stopniowym mrozie. I jeszcze metalowe piętrowe łóżka. Wszystko. - W nocy zaczęliśmy przymarzać do łóżek. Ci, którzy spali dalej od „kozy” zamieniali się na łóżka z tymi, którzy spali bliżej. Przy piecyku całą noc ktoś dyżurował, bo inaczej byśmy tam po prostu pomarli z zimna - opowiada Kuś. Pierwszy ranek zaczął się od musztry. Poszli wszyscy, także chorzy i niepełnosprawni: - Bez palców u rąk, z jedną nogą krótszą, długą dłuższą, chorzy na serce - wylicza Godlewski. - Ja sam miałem krwawiące wrzody. Tamtych to nie interesowało. - Chodziło ot to, żeby nas przeczołgać, upokorzyć, zastraszyć - dodaje Władysław Kuś. - Jeden z oficerów powiedział: Zapomnijcie o powrocie do domu. Obok na poligonie stacjonują radzieckie wojska. Zrobią wam tu drugi Katyń. czytaj całość Lista osób represjonowanych w Wojskowych Obozach Specjalnych Lista nie jest kompletna, nadal próbujemy się policzyć. Proszę o uzupełnianie. Jeżeli nie ma Cię na liście skotaktuj się ze mną. KRAKÓW | Atłasiński Bogusław |
Krawczyk Jerzy (TW „Waga”) | śp. Pompa Franciszek | | Baran Andrzej | Krupa Janusz | Pyrek Adam | | Bielecki Zbigniew | Kural Marek | Pyzik Antoni | | Brodacki Wiesław | Król Józef | Rogozik Leszek | | Charmas Jerzy | Kwaśniak Waldemar | Rusek Stanisław | | Chodźko Adam | Łapczyński Kazimierz | Rusnarczyk Ryszard | | Czajkowski Marek | Małyska Mieczysław | Ryba Mirosław | | Czarnecki Jan | Meissner Jakub | Siatka Adam | | Daniel Wojciech | Mroczek Stanisław | Szczypczyński Tadeusz | | Dobkowski Eugeniusz | Niestój Zenon | Tarnowski Jan | | Farys Stanisław | Nosek Zbigniew | Tomaszewski Ryszard | | Jakubowski Roman | Ostroga Jan | Wiącek Jan | | Jaranowski Leszek | Ostrowski Tadeusz | Wołek Andrzej | | Kalina Wacław | Panek Tadeusz | Zyguła Janusz | | Kantor Bogusław | Pawlik Andrzej | Zyska Janusz | | Kietliński Jan | Pędziwiatr Wiesław | |
STALOWA WOLA LUBLIN | śp. Bartosiewicz Waldemar | Durakiewicz Paweł | Godlewski Józef | | Kuczera Ryszard | Góźdź Zbigniew | Makenson Robert | | Ryczek Grzegorz | Staszewski Marek | Stec Antoni | | Tabiszewski Marian | śp. Typiak Andrzej | Waiss Janusz | | Poźniak Mirosław | Kutyła Marek | Wierzbicki Stanisław | | Obrośliński Zbigniew | Kruk Henryk | Bielecki Teofil |
OPOLE LUBELSKIE ŚWIDNIK | Kuś Władysław | Rudnicki Józef | |
KONIN | Adamczyk Andrzej | Białkowski Ryszard | Kamiński Grzegorz | | Okoń Edmund | |
GDAŃSK |
Amrożewski Jan |
Kokot Marian |
Wojtkiewicz Kaz. St. | |
Bąkowski Stanisław |
Kula Zbigniew |
Zieliński Tadeusz | | Dudek Mirosław |
Łazarewicz Marian | |
GDYNIA BIAŁYSTOK | Borowski Wiesław | Charytonowicz Wojciech | Długokiński Zdzisław | | Gołębiowski Tomasz | Kowalewski Janusz | Krupienko Tadeusz | | Łapiński Henryk | Pruszyński Władysław | Sienicki Zygmunt | | Zaniewski Jan | Zieniewicz Marek | Żyłka Jacek | | Nieczaj Waldemar | Redlarski Bogumił | Tobijański Zbigniew | | Moreiniak Antoni | Soczyński Andrzej | Panasewicz Andrzej | | Pryzmont Andrzej | | |
RZESZÓW | Alot Stanisław | Biały Stanisław | Godzic Roman | | Hady Marian | Krztoń Marian | Popek Bogdan | | Roman Adam | Maciejewski Henryk | Rędziniak Tadeusz | | Buczek Janusz | Jakim Roman | Bieda Piotr | | Pruchnik Ryszard | Szczepański Józef | Rak Jan (TW „Porzeczka”) | | Kazimierski Zbigniew | Zubel Tadeusz | |
DĘBICA ŁAŃCUT JASŁO | Faber Zdzisław | Galon Stanisław | Jurczyk Adam | | Kachlik Andrzej | Maciejowski Ryszard | Poniatowski Kazimierz |
KROSNO | Fryc Stanisław | Kopczak Czesław | Masłyk Jan |
SANOK | Janiszewski Krzysztof | Tomczewski Edward | Rychter Piotr | | Lachowicz Piotr (m. Zagórz) | | |
TARNÓW BEŁCHATÓW STARACHOWICE | Drygulski Stanisław | Krupa Adam | Nowak Leszek | | śp. Wiktorowski Tadeusz | Żmudziński Bogusław | Niewiadomski Marek | | Kowalczyk Krzysztof | | |
MIELEC | Wyrzykowski Marek | Bryła Jerzy | Kupiś Jacenty | | Koziniak Stanisław | Fudali Krzysztof | Maj Adam |
BIELSKO BIAŁA | Cichy Marek | Czernecki Stanisław | Krywult Jerzy | | Pierzchalski Zbigniew | Widyna Eugeniusz | Genc Janusz |
OLSZTYN | Daszkowski Jerzy | Grajżul Zdzisław | Kusaj Jerzy |
TARNOBRZEG | Grzybowski Tadeusz | Kijanka Stanisław | Ptak Andrzej | | Sobieniak Antoni | Myszka Edmund | Pałeczka Bronisław | | Bielecki Tadeusz | Chyla Stefan | |
SANDOMIERZ BYDGOSZCZ | Dzierżykraj-Lipowicz Marian | Koc Bogusław | Lewandowski Jarosław | | Marynowski Jan | Zawadzki Ireneusz | Ożga Antoni | | Szatkiewicz Eugeniusz | | |
PUŁAWY | Głos Witold | Płóciennik Bogdan | Zubowski Zbigniew | | Sikora Grzegorz | Kustra Jerzy | |
ŻYRARDÓW | Oskiera Krzysztof | Pałac Krzysztof | Żak Jan |
ŁÓDŹ | Karbowski Paweł | Kowalik Marek | Stasiak Bogdan | | Wódz Kazimierz | śp. Kuchciak Zdzisław | Rogoziński Piotr | | Błaszczyk Mieczysław | | |
ŁOWICZ PIOTRKÓW TRYBUNALSKI SKIERNIEWICE KĘTY TYCHY GRUDZIĄDZ | Żynda Wenancjusz | Jodła Zygmunt | |
KIELCE | Jagłowski Robert | Nowak Jacek |
Skarżyński Mirosław (TW ps. „Zenit”) | | Skopowski Marek | Żak Bogusław | Chmielowski Janusz | | Radek Andrzej | Tchórz Lucjan | Szrek Jacek | | Kopeć Tadeusz | Kraj Stefan | |
WARSZAWA | Nowak Jacek | Pachla Jerzy | Rosiński Marek | | Podgórzak Wojciech | Szubiński Marek | Wodarczyk Wojciech | | Szczęsny Piotr | | |
KOSZALIN | Brach Józef | Juszkiewicz Zbigniew | Kacperek Jerzy | | Nowak Zbigniew | Szubiński Zbigniew | Szczeklik Zbigniew |
TCZEW | Bielecki Józef | Lamkiewicz Leszek | |
KOŁOBRZEG | Grudnik Janusz | Dekaban Mieczysław | Juszkiewicz Zbigniew | | Nowak Zbigniew | | |
RADOM | Chojnacki Wojciech | Czubak Marek | |
SKARŻYSKO KAMIENNA | Staniszko Ryszard | Chudzik Krzysztof | |
TORUŃ | Churski Andrzej | Zieliński Zbigniew | Seliga Marek | | Wróblewski Zbigniew | | |
SZCZECIN | Kozyra Władysław | Mync Piotr | Szerszeń Krzysztof | | Zuzankiewicz Waldemar | s.p. Kozakowski Waldemar | Stachal Henryk | | Hnatkowski Franciszek | | |
SŁUPSK LĘBORK | Stankiewicz Teodor | Mielewczyk Jerzy | Klein Jerzy | | Ćwikła Bogdan | | |
OSTRÓDA BIAŁOGARD ZAMOŚĆ PŁOCK | Brant Jerzy | Kaca Józef | Kupiecki Eryk | | Krawczyk Mieczysław | Porębski Wiesław | Szymański Marek | | Zółtowski Jan | | |
KĘTRZYN | Lany Jerzy | Symołon Hieronim | |
KRAŚNIK | Lenart Edward | Pyzik Antoni | Tuderek Kazimierz | | Zbytniewski Wiesław | Posyniak Józef | Kazula Andrzej | | Ciastek Tomasz | | |
POŁANIEC URZĘDÓW | Popłoński Marek | Gawdzik Wiesław | |
ŁYSOMICE CZERNICHÓW STASZÓW | Sobieniak Tolek | Nasternak Roman | Ptak Andrzej |
LUBARTÓW KONSTANTYNÓW ŁASKARZEW OŻARÓW ŁĘCZNA | Andrzejkiewicz Jan | Matysiak Józef | Mińczuk Stanisław | | Gruca Zbigniew | |
STARGARD SZCZECIŃSKI USTRZYKI DOLNE OSTROWIEC ŚWIĘTOKRZYSKI | Siwoń Jerzy | Żak Bogusław | Dworucha Wojciech |
SKARŻYSKO KAMIENNA WŁOCŁAWEK | Smoliński Czesław | Jankowski Jerzy | Lewandowski Wojciech |
NISKO | Trzuskot Eugeniusz | Pawlus Jan | |
KRĘPA DZIERŻĘCIN UNISŁAW HUTA DĄBROWA (PODOSIE) RYTWIANY RUMIA ŁEBIEŃ DZIERZKOWICE BRZEG CHYBIE-MNICH CHOROSZCZ CZUDEC CZERWIN BARSZCZEWO ŁOMŻA TRZEBNICA WROCŁAW
IZDEBKI
(Po klknięciu na nazwisko wyróżnione kolorem niebieskim zostanie uruchomiony biogram) 
Marcin Dąbrowski – historyk z lubelskiego IPN To nie przypadek, że 2 listopada ‘82 powołano do "wojska” tak dużą grupę działaczy Solidarności z całego kraju. 8 października sejm PRL uchwalił nową ustawę o związkach zawodowych, która przekreślała szanse na reaktywację Solidarności. W odpowiedzi na to 9 października roku podziemne władze związkowe wezwały działaczy do zorganizowania 10 listopada strajku generalnego. To miała być równocześnie rocznica zarejestrowania Solidarności w ‘80 roku. 11-13 października już zaczęły się pierwsze zamieszki w kraju. Trzeba było coś z tym zrobić, tym bardziej, że władze szykowały się do zniesienia stanu wojennego. Wymyślono więc unieszkodliwienie działaczy Solidarności poprzez masowe wcielenie ich do wojska. Najwięcej osób było z krakowskiego, lubelskiego, gdańskiego, wrocławskiego i z Wielkopolski. Nie ma wątpliwości, że miało to charakter represyjny. To był szczególnie dotkliwy obóz internowania, o którym wiemy dziś jedynie z relacji świadków. Marcin Dąbrowski |
List do Premiera RP pana Donalda Tuska Warszawa 17 marca 2008 w sprawie projektu ustawy „o uprawnieniach kombatantów, uczestników walki cywilnej lat 1914-1945, działaczy opozycji wobec dyktatury komunistycznej oraz niektórych ofiar represji systemów totalitarnych" (dotyczy również osób internowanych w Wojskowych Obozach Specjalnych) pełny tekst listu >  Odpowiedź z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej: 1) ..."uprzejmie informuję, ze projekt był już przedmiotem szerokich konsultacji społecznych głównie w środowiskach kombatantów i osób represjonowanych i zyskał ich akceptację. Ponadto projekt został przyjęty przez Komitet Rady Ministrów. W związku z powyższym uprzejmie informuję, że na obecnym etapie prac legislacyjnych wprowadzanie zmian w projekcie ustawy nie jest możliwe." 2) Konsultacje międzyresortowe i społeczne. Projekt ustawy został przesłany do uzgodnień międzyresortowych oraz konsultacji z następującymi partnerami społecznymi: 1) Forum Związków Zawodowych; 2) NSZZ „Solidarność”; 3) NSZZ „Solidarność 80”; 4) Ogólnopolskim Porozumieniem Związków Zawodowych; 5) Konfederacją Pracodawców Polskich; 6) Konfederacją Pracodawców Prywatnych; 7) Business Centre Club; 8) Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Internowanych Represjonowanych; 9) Związkiem śołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych; 10) Związkiem Represjonowanych Politycznie „śołnierzy- Górników”; 11) Związkiem „Solidarność” Polskich Kombatantów; 12) Klubem Kombatantów 4 Pomorskiej Dywizji Piechoty im. Jana Kilińskiego; 13) Związkiem Inwalidów Wojennych; 14) Radą do Spraw Kombatantów i Inwalidów Wojennych; 15) Krajową Radą Sądownictwa; 16) Instytutem Pamięci Narodowej. W związku z powyższym apeluję o lobowanie wśród posłów i senatorów. Zachęcam wszystkich kolegów mających tzw. "dojścia" o przekazywanie do biur poselskich posiadanej wiedzy, czym były Wojskowe Obozy Specjalne. Jednocześnie upoważniamy do występowania również i w obronie naszych interesów kolegę Józefa Pinterę, szefa bratniego Stowarzyszenia Chełmiaków. Nie możemy przegapić tej sprawy. Wnioski chłopaków występujących na drogę sądową są odrzucane z powodów formalnych. (Płytę DVD o Wojskowych Obozach Specjalnych można nabyć nie koniecznie drogą kupna kontaktując się ze mną.) Leszek Jaranowski STANOWISKO SOLIDARNOŚCI WALCZĄCEJ przedstawione na spotkaniu Grupy Roboczej Środowisk Opozycji Antykomunistycznej w Warszawie dnia 15 marca 20008 r. W SPRAWIE Ustawy z dnia 19 września 2007 (DU 2007 nr 191 poz. 1372) – o zmianie ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego (W sprawie: zadośćuczynienia i odszkodowania) Obowiązująca, znowelizowana ustawa wprowadza podział naszego środowiska byłych represjonowanych PRL – na lepszych i gorszych. Na tych pierwszej kategorii i dalszych. Uprawnienia do ubiegania się o roszczenia i zadośćuczynienie nadaje niewielkiej grupy osób. Wszystkim pozostałym, którzy w różny sposób podejmowali się działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, Ustawa daje tylko złudną nadzieję na możliwość uzyskania zadośćuczynienia. Pominięci mogą być nawet ci, którzy otrzymali wysokie odznaczenia państwowe, jak i ci, którym unieważniono wyroki z inicjatywy państwa w latach 90. Możliwości ubiegania się o zadośćuczynienie nie mają osoby, które działały i były represjonowane w latach stanu wojennego, ci, którzy ukrywali się w stanie wojennym, a nie byli aresztowani i internowani. Albo ci, którzy pod wpływem represji UB za działalność związkową zostali zmuszeni do zwolnienia się z pracy – niekoniecznie na podstawie wypowiedzenia ze strony zakładu pracy. Również ci, którym w stanie wojennym aparat represji uprzykrzał życie w inny sposób, np. poprzez blokowanie możliwości podjęcia innej pracy, „lipne sprawy”, wytaczane przez urzędy skarbowe, albo represje, groźby i działania wobec członków rodzin. W końcu nie mogą ubiegać się o zadośćuczynienie rodziny zamordowanych. Z niepokojem też zauważamy, że pojawiające się orzecznictwo sądowe ujawnia braki i niedopracowania ustawowe. Dostrzegamy też, że ustawa nie jest powszechnie znana, a obowiązujący zawężający termin (jednego roku) składania wniosków w sprawie zadośćuczynienia jest zbyt krótki. Naszym zdaniem powinien on być przedłużony bezterminowo. Oczekujemy takich zmian prawa – Kodeksu karnego, cywilnego oraz pracy, aby nasze wnioski nie były oddalane z powodu przedawnienia. Oczekujemy zwolnienia z opłat sądowych nie tylko w sprawach toczących się przed Sądem Karnym, ale i pozostałymi. Naszym zdaniem wymienione przykłady, a pominięte w uchwalonej ustawie, powinny być rozpatrywane na gruncie art. 417 Kodeksu cywilnego. Wymieniany powyżej katalog represji aparatu państwowego wobec nas, jak i inne zmiany prawa, powinien być w ł ą c z o n y do pilnej nowelizacji niniejszej ustawy. Proszę nas nie dzielić – wszyscy w stanie wojennym ryzykowaliśmy naszą wolnością, spokojem i bezpieczeństwem naszych rodzin. Niech sądy podejmują sprawiedliwe wyroki. Przewodniczący Stowarzyszenia Solidarność Walcząca Kornel Morawiecki Adresaci: Prezydent RP, Premier, Marszałkowie Sejmu i Senatu, Kluby Poselskie PiS, PO, PSL © Ogólnopolskie Stowarzyszenie Osób Represjonowanych w Specjalnych Obozach Wojskowych w latach 1982-1983 © Leszek Jaranowski
Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej strony w jakiejkolwiek postaci bez wiedzy i zgody jest zabronione. Publikowanie, wykonywanie kopii na dowolnych nośnikach powoduje naruszenie praw autorskich.
W sprawach udostępnienia materiałów proszę się kontaktować z autorem strony Leszkiem Jaranowskim dar_point@post.pl |
|